Bywa i tak…

Dzisiaj Wstałam około 7 rano tak, żeby zrobić wszystko na spokojnie, mieć dużo czasu itd. Niestety się nie udało. Jakieś 20 po siòdmej dostałyśmy wiadomość, że startuję o 9.30! Czyli w dwie godziny miałyśmy przejechać całą Warszawę, jeszcze zrobić Smokowi do końca koreczki, wyczyścić go, wkręcić hacele, ubrać go i mnie, wyjechać i się rozprężyć. Było ciężko!

Do stajni dojechałyśmy w 40 min. Później w dzikim pędzie go obrobiłyśmy i w sumie wyrobiłyśmy się tak, że miałam prawie pół godziny na rozgrzewkę.

Czworobok jechało mi się bardzo fajnie, ale został zepsuty przez jeden głupi incydent. W czasie dodania w galopie po długiej ścianie zawiał wiatr i piękny kapelutek sędziny się poruszył. W konsekwencji, Sojuz się przestraszył, odskoczył od ściany i do tego zmienił nogę. Spanikowałam, zmieniłam znowu nogę przez lotną i pojechałam dalej. Niestety, byłam tak wyprowadzona z równowagi, że zgubiłam galop i za wcześnie przeszłam do kłusa (filmy i zdjęcia jutro). Niestety przez to, po ujeżdżeniu w klasie L byłam 10 a w Mistrzostwach Warszawy i Mazowsza 3. Szkoda, ale w sumie to nie miałam na to zbytnio wpływu. Bywa :( W tej klasie prowadzi ania na Simbie, która bardzo dobrze pojechała ujeżdżenie:

Tu po moim przejeździe z Alą:


Po przejeździe wykąpałam Smoka i poszłam z nim na te piękne łąki. Skoki zaczynały się o 16.45 a ja jechałam o 17.11, więc miałam dużo czasu. Po spacerku poszliśmy na kros z Trenerem. Warto z nim chodzić. Wymyślił kilka skrótów i wyjaśnił jak mamy najeżdżać na przeszkody… W sumie to kros rok temu był o wiele trudniejszy niż teraz. Np trzy wąskie fronty, które wtedy były w L, teraz są w P. Akurat na nich miałam wyłamkę!

Gdy przyszła 16.45 i już wychodziłam, okazało się,że wszyscy inni zdążyli już obejrzeć parkur. Tak więc trenerka tylko powiedziała mi gdzie jest ile ful i poszła na rozprężalnię.

Na rozprężalni Sojuz wyglądał na zdechlaka, ale jak tylko wjechałam na parkur od razu się obudził. Przed moim startem jak tylko poprzednia zawodniczka skończyła przejazd dostałam sygnał i zanim zdążyłam się ukłonić miałam 15 sekund na przekroczenie celowników początkowych. Tak więc musiałam szybko jechać i przez to zrobiłam jedną fulę mniej niż powinno być. Dalej było tak samo, albo 2 albo jedną fulę mniej niż powinno być. Na szczęście przejechałam na czysto i przeniosłam się z 10 na 6 miejsce w kategorii L.

Jutro jeszcze kros. Wszystko może się zdarzyć…

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.