Co słychać?

Witajcie! Jestem Wam winna wyjaśnienie mojej obecnej sytuacji życiowo-sportowej. Otóż, zaczynając od początku…

Zaraz po powrocie z Francji gdzie odbywały się tegoroczne ME Młodych Jeźdźców wspólnie z rodziną i trenerem postanowiliśmy, że przyszedł najwyższy czas na skończenie przygody ze szkołą WRFS i powrót do Polski. Nie była to łatwa decyzja, ponieważ pierwotnym planem było zostanie tam jeszcze rok i zdanie egzaminu końcowego z teorii i praktyki jeździectwa. Okazało się jednak, że połączenie codziennej pracy, chodzenia do szkoły i uczenia się w języku niemieckim oraz trenowania i realizacji sportowych planów z dwoma końmi było ponad moje siły…

Sam pomysł o przerwaniu nauki w WRFS pojawił się w mojej głowie już po zawodach w Sopocie, podczas których jechałam moje pierwsze 3 gwiazdki. Po blisko tygodniowym pobycie na starych śmieciach oprócz ogromnego zmęczenia bardzo mocno poczułam jak bardzo tęsknię do domu.

 

 

Pracując na etat w szkole jeździeckiej należało mi się dwadzieścia kilka dni urlopu. Wszelkie wyjazdy na zawody odliczały mi się z urlopu i pomimo życzliwości dyrektora szkoły, który nawet po przekroczeniu limitu dni urlopu zgadzał się na moje wyjazdy na zawody, niestety taki układ oznaczał jedno – ani jednego dnia wolnego – po prostu żeby odpocząć. Oczywiście przez długi czas biłam się z myślami, zakładam że to jedynie kolejny kryzys, który minie z czasem. Niestety z czasem jedynie przybywało mi obowiązków w pracy oraz zaległości w szkole w związku z koniecznością nadrabiania opuszczonych lekcji. Żeby w ogóle zdołać trenować dwa razy dziennie, co jest konieczne przy przygotowaniach do trzech gwiazdek, codziennie wstawałam o 4.30 a po skończeniu pracy nie miałam już siły ani głowy do tego żeby wkuwać nowe słówka, a co dopiero uczyć się teorii w specjalistycznym języku.

W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nawet z całą wiedzą i doświadczeniem jakie tam zdobyłam, i tak z moim ówczesnym poziomem niemieckiego nie byłabym w stanie zdać żadnego egzaminu co powodowało, że zostawanie tam dłużej traciło sens… Dodatkowo po feralnym upadku w Facimiechu zaczął mi nawalać kręgosłup, którego aż do ME nie miałam kiedy leczyć i tym samym wpadłam w błędne koło, które prowadziło donikąd. W związku z tym postanowiliśmy, że spróbujemy zorganizować mój powrót do domu jak najszybciej po Mistrzostwach Europy, żebym miała jeszcze czas na regenerację sił i rehabilitację kręgosłupa i zastanowienie się co dalej przed drugą częścią sezonu.

 

 

Na szczęście ponad miesiąc rehabilitacji pozwolił mi fizycznie postawić się na nogi na tyle, żeby normalnie trenować przed drugim kluczowym celem tego sezonu – czyli trzech długich gwiazdkach w Strzegomiu w połowie października, o których napiszę w następnym wpisie.

Dodatkowo sierpień był akurat momentem ostatnich rekrutacji na studia w związku z czym złożyłam dokumenty na Psychologię na Uniwersytecie Humanistyczno-Społecznego SWPS i szczerze mówiąc chyba nie mogłam trafić lepiej! Pewnie się zastanawiacie dlaczego akurat psychologia? Zawsze interesowały mnie tematy psychologiczne, startując i pracując przez pewien czas z psychologiem sportowym odczułam na własnej skórze jaką siłę ma odpowiednie nastawienie psychiczne w osiąganiu celów. Poza tym chciałam studiować coś co może mnie rozwinąć i co da mi dodatkową wiedzę, którą będę mogła wykorzystać w pracy z końmi. Jak na razie jestem absolutnie zachwycona, no i oczywiście też całkiem nieźle zarobiona :)

 

zdj: Claudia Żyżylewska

Ostatnie dwa miesiące pod względem jeździeckim były dość spokojne. Po powrocie z Niemiec wróciłam w rodzinne strony i wstawiłam moje konie do stajni Janka Kamińskiego w Kozerkach. Po zdecydowanym sukcesie jaki odnieśliśmy z Czarkiem w Strzegomiu zdobywając wynik kwalifikacyjny w CCI3* chłopczyk miał zasłużone wakacje ograniczające się do wychodzenia na padok i lekkiej pracy na lonży. Dopiero na początku grudnia zaczęłam z powrotem wdrażać go do prawdziwej roboty pod siodłem i spodziewam się, że od nowego roku zaczniemy organizować wyjazdowe treningi i jakieś początkowe zawody skokowe i ujeżdżeniowe. Co do Sagenhafta to on również przez jakiś czas miał wolne, raczej nie z powodu przemęczenia fizycznego, lecz dla regeneracji psychicznej. I muszę przyznać, że danie mu czasu na restart, a następnie zaczęcie pracy dosłownie od podstaw bardzo dobrze zrobiło nam obydwojgu. Wreszcie zaczęliśmy robić stabilne postępy i tak krok po kroku również zmierzamy w stronę styczniowych zawodów ;)

Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o moim powrocie do bardzo dawno zapomnianego hobby, czyli siatkówki, którą uwielbiam i która jest doskonałą odskocznią od stajni. Chyba mam to w charakterze żeby zapełniać sobie kalendarz od rana do nocy. Codzienne wizyty w stajni i uczelnia to za mało… Postanowiłam zaryzykować i po czterech latach prawie zupełnego braku kontaktu z piłką przyjść na rekrutację do akademickiej drużyny siatkarskiej. I zgadnijcie co, przyjęli mnie!!! :D Dopiero gdy znów zaczęłam trenować dotarło do mnie jak bardzo za tym tęskniłam! Do czego mogła się przydać wysoka dziewczyna z długimi łapami? Oczywiście na środkową bloku <3 Teraz staram się przychodzić na treningi co najmniej dwa razy w tygodniu i jestem oficjalna reprezentantką Drużyny Siatkarskiej Kobiet Uniwersystetu SWPS. I znów, jestem absolutnie zachwycona! Zarówno dziewczyny jak i trener są genialni, bardzo miło mnie przyjęli i aktualnie tworzymy mega fajną, zgrana paczkę zarówno na boisku jak i poza ;)

Tak więc jak widzicie u mnie jak zwykle wiele nagłych zmian i zawsze dużo się dzieje. Patrząc w przeszłość nie mogę uwierzyć, że jeszcze pół roku temu moje życie i plany na najbliższy czas wyglądał tak bardzo inaczej! Jestem bardzo wdzięczna dyrektorowi szkoły Panu Jacobsowi za wsparcie w próbie pogodzenia mojej pracy, szkoły i sportu. Oczywiście szkoda mi, że nie udało się dokończyć nauki w WRFS, a raczej że nie byłam w stanie na prawdę wykorzystać w pełni spędzonego tam czasu, ale z drugiej strony teraz w pełni doceniam, jak bardzo dobrze jest mieć takie normalne życie (z czego chyba właśnie zdałam sobie sprawę pisząc ten wpis…). I mam nadzieję, że wreszcie będę miała szansę spędzić następne dwa i pół roku spokojnie, bez konieczności podejmowania życiowych zmian szczególnie, że aktualnie musimy skupić się głównie na bardzo wymagającym przyszłym sezonie ;)

Po tym pozytywnym zakończeniu, dla tych którzy mieliby ochotę wyszukać moją skromną osobę w poniższym filmie o siatkarskiej drużynie SWPS mam konkursik… Pierwsza osoba, która w komentarzu pod tym wpisem na blogu napisze poprawny numer, który mam na koszulce, dostanie w prezencie cudowne, niebieskie owijeczki polarowe Eskadrona :)

Miłego oglądania :)

Reportaż

Tym razem postanowiliśmy pokazać Wam kulisy naszej codziennej pracy!☺️Inicjatywa, zainteresowanie oraz uprzejmość jednego ze studentów dziennikarstwa doprowadziła do powstania krótkiego reportażu o naszej drużynie! Michał Kosim- Wielkie Dzięki!🙌🏻

Opublikowany przez AZS Uniwersytet SWPS siatkówka kobiet Czwartek, 13 grudnia 2018

Komentarze

16

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.