Co tam w trawie piszczy

Hej wszystkim! Witajcie po straszliwie długiej przerwie! Od kilku już dni mieszkam sobie z powrotem w domu rodzinnym i w sumie oprócz treningów na jednym koniu, kilku zajęć dodatkowych i sporadycznych spotkań towarzyskich nie mam zbytnio co robić. Pomimo tego szczerze mówiąc bardzo ciężko było mi się zebrać do napisania postu na bloga, jako że już bardzo dawno tego nie robiłam i wydaje mi się, że trochę wypadłam z wprawy, a przede wszystkim ponieważ jest tak strasznie dużo do opowiedzenia…

Pierwsza sprawa, może niezbyt związana z końmi, ale biorąc pod uwagę ilość dotychczas zadanych pytań pt. “Jak tam matury poszły?” myślę, że warto o tym wspomnieć. Już wiecie z FB o mojej wpadce z polskim ustnym, kiedy to spóźniłam się na maturę ponieważ okazało się, że godziny zostały zmienione (o czym oczywiście wszyscy inni wiedzieli… :P) Wydaje mi się, że wtedy również zapewniałam, że raczej zdałam wszystkie egzaminy. Otóż ogólnie większość z nich poszła całkiem nieźle, na polskim pisemnym trochę za bardzo skupiłam się na zadaniach zamkniętych w związku z czym obudziłam się na 30 min przed końcem z dopiero pierwszym argumentem rozprawki i brakiem nawet pomysłu na trzeci argument, więc możecie sobie wyobrazić ostatecznie wyglądała moja praca.

W ramach rehabilitacji na matmie z kolei mega się sprężyłam dzięki czemu miałam rozwiązane prawie wszystkie zadania już godzinę przed końcem, a resztę czasu sprawdzałam i sprawdzałam i sprawdzałam… Ale oczywiście tuż przed zakończeniem ogarnęłam się, że w ostatnim zadaniu mam złe założenie i niestety te 3 min nie wystarczyły na jego rozwiązanie. Ale oprócz tego zadania mam tylko jeden błąd w zamkniętych więc jest ok ;) Co do angielskich to bardzo fajnie, o dziwo raczej nie zrobiłam żadnego głupiego błędu na podstawie, co oczywiście nie mogło się już powtórzyć na rozszerzeniu, na którym słuchanie i ciężkie czytanie poszło dobrze, ale na teoretycznie bardzo łatwej gramatyce musiały mi się jakieś przytrafić.

Na koniec wisienka na torcie czyli biologia rozszerzona… Pamiętam te czasy gdy włączyłam sobie odliczanie na 145 dni przed maturą, z myślą że mam jeszcze tyle czasu na prawdziwą i rzetelną naukę… Ostatecznie okazało się, że to pierwsze upłynęło mega szybko, a to drugie w ogóle nie miało miejsca :P Niestety, ale wpadłam trochę w pułapkę (spodziewam się że tak jak duża część maturzystów) że najpierw nie mogłam się zebrać do nauki, a potem nie do końca miało to już sens ponieważ i tak nie ogarnęłabym takiej ilości materiału w tak krótkim czasie. W związku z czym rano przed matura miałam lekki kryzysik (telefon do mamy o 5.30 rano, że nie idę na maturę), bo przecież nie powinno to tak wyglądać żeby iść na egzamin zupełnie nieprzygotowanym… Na szczęście, jak już poszłam okazało się (jak to się czasami przytrafia głupim) że matura była bardziej na myślenie i wyciąganie wniosków z tekstów niż na samą wiedzę. Co prawda i tak nigdy nic nie wiadomo z tym kluczem odpowiedzi, dlatego jedyne co mogę powiedzieć to właśnie że na pewno napisałam ją lepiej niż gdybym miała się popisać jakąkolwiek wiedzą :P Nie powiem, ale dobrze mieć to wszystko już za sobą i o dziwo (tutaj do przyszłych maturzystów) świat się nie zawalił pomimo, że egzaminy nie poszły do końca tak jak sobie to zaplanowałam ;)

No i po tym krótkim wstępie czas przejść do głównego tematu, czyli co tam u mnie słychać teraz. Jak zapewne kiedyś już wspominałam w połowie lipca odbywają się ME w Millstreet. Jeśli ktoś ogarnia o co chodzi z wkkw w poszczególnych krajach to pewnie wie, że jest to sport narodowy w Irlandii. Dlatego organizując zawody ustawiają zazwyczaj piekielnie trudny kros, którym odsiewają konkurencję. Dodatkowo Millstreet ma pagórkowate ukształtowanie terenu, które dodaje trudności kondycyjnej. Chcąc dowiedzieć się trochę więcej o tym miejscu (oprócz filmików z zawodów na YT) podpytywałam się ludzi którzy tam startowali i niestety w większości usłyszałam, że będzie to najtrudniejszy kros w moim życiu, a w dodatku pierwszy rok w kategorii Młodego Jeźdźca…

W związku z tym należało podjąć odpowiednie przygotowanie szczególnie w kwestii skokowej, a jako że w najbliższym czasie w Sopocie odbywają się duże imprezy (w tym CSIO i cała seria wyścigów), które trochę utrudniałyby efektywną pracę postanowiliśmy, że najlepiej będzie przenieść się na ten czas do mojego trenera Janka. Po zawodach w Strzegomiu wróciłam więc jeszcze na kilka dni na Hipo, gdzie musiałam spakować nie tylko większość końskich rzeczy, to jeszcze ciuchy codzienne na prawie dwa miechy… Na szczęście pakowałam się bezpośrednio do koniowozu więc miejsca mi nie brakowało ;)

Hej wszystkim! Mam dobrą wiadomość, wreszcie zaczynam się ogarniać ze wszystkimi sprawami i dochodzić do siebie po maturach (raczej z szoku że zdałam pomimo braku nauki 😂😁😝) i mam zamiar znów zacząć aktywnie udzielać się na fb, a przede wszystkim na blogu, na który nie było nic wstawiane chyba od wieków 😄😄😄 Co musicie wiedzieć na teraz: od 8 czerwca zaczynają się (już od tego roku 😱) MPMJ, a następnie zmierzamy w lipcu na ME w Irlandii 😁🙌🇮🇪🦄🏆 Do tego czasu będę ciężko trenować… ale nie w Sopocie. Jutro raniutko wyjeżdżam z powrotem na stare śmieci czyli pod Warszawę, tym razem jednak bezpośrednio do stajni Janka. Oznacza to, że byłam zmuszona poświęcić ostatnie dwa dni na pakowanie się na półtora miesiąca i fakt, że będzie to moja pierwsza samotna podróż koniowozem 😱 Lecz ma to również swoje dobre strony- znów zamieszkam z rodzinką 😍😍😍Krótki filmik z mojego pakowania, coś trochę za dużo wyszło mi tych czapraków, ale co tam w końcu miejsca mi już nie braknie 😂🚚👌Jutro wyjazd punktualnie o 9 i mam zamiar się wyrobić 😉😁😂#nienawidzesiepakowac #kochamtorbyzIKEI #Pikeur #Eskadron #GamopemHorseandRider

Opublikowany przez Zebrazklasa.com – blog na 23 maja 2017

Tak jak zaplanowaliśmy w środę byłam gotowa do wyjazdu, nie chwaląc się była to moja pierwsza całkowicie samodzielna podróż, którą dzielnie pokonałam pomimo że dłużyła się okropnie no i oczywiście musiałam trafić na najgorsza możliwą pogodę czyli raz mgła raz burza… No i tak się znalazłam znów na starych śmieciach, nie ma co całkiem miła odmiana ;)

 

Gdyby się ktoś pytał to niestety z naszych planów związanych z zawodami ujeżdżniowymi nici. W ostatnim czasie wystąpiło wiele komplikacji, szczególnie problematyczne okazało się niedopasowanie siodeł kupionych dwa lata temu od Equipe, ponieważ nie byłam w stanie uzyskać takiej obsługi od sprzedawcy Equipe… Sprawa przedłuża się aż do teraz i niestety najbardziej na tym wszystkim cierpi koń, w związku z czym nieraz zamiast treningów przygotowujących do zawodów trzeba było zastosować kurację rehabilitacyjną :( Tak że jak by co – NIE POLECAM FIRMY EQUIPE!

A ponieważ Czarek ma w tym sezonie ciasny kalendarz wkkw w związku z zagraniami, potem najtrudniejszy start na ME, nie mogliśmy go dociążać jeszcze kolejnym wyzwaniem jakim jest poziom CC w ujeżdżeniu, bo w końcu wkkw jest priorytetem, lecz nie ukrywam że bardzo mi szkoda, bo jednak była to super przygoda i wreszcie jakieś prawdziwe wyzwanie czworobokowe… :( Dlatego może po sezonie wkkwowskim uda się pojechać jeszcze raz na jakieś małe zawody, ale wtedy na pewno maksymalnie w klasie C. Zobaczymy… ;)

I teraz na koniec coś w ramach rekompensaty za tak długi tekst czyli filmiki z ostatniego treningu skokowego (jeszcze raz bardzo dziękuję Zosi za nagrywanie :*). Jako że w Millstreet zapewne oprócz samej wytrzymałości fizycznej największą trudność sprawią kombinacje techniczne po łukach i skosach, podczas tego treningu najbardziej zwracaliśmy uwagę na kontrolę i precyzję najazdów. Oprócz faktu, że było strasznie gorąco, a biednego Czarusia temperatura dobija natychmiastowo, jeździło się całkiem ok. No i nawet się mega zdziwiłam bo w większości przypadków pasowały mi dystanse, a przecież nie skakałam już od dawien dawna… Niestety muszę Was zmartwić, nie będzie żadnych dzikich galopów czy brykanek, czyli nic ciekawego… Takie rzeczy w następnych postach np gdy będę opowiadać o czworoboku w Strzegomiu :P

 

Komentarze

15

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.