Karuzela z Kasztanami

Przez cały dzień towarzyszyła mi piosenka Williama Pharrella pt. „Happy”, która wpada tak bardzo w ucho, że nie chce z niego wyjść. Słuchałam jej w samochodzie jadąc do stajni, w stajni, a potem w czasie jazdy “grała” mi w głowie… Co z tego wynikło zobaczcie na poniższym filmie, do którego należy Wam się wstęp:

Dzisiaj miałam trening jak to się mówi „ujeżdżeniowo-skokowy”, czyli inaczej mini skoki z elementami podstawiania, rozluźniania i zaokrąglania. Przed jazdą odbywał się proces nagrzewania zadka Donka, w celu rozluźnienia jego mięśni, bo robi się coraz zimniej. Dzięki temu procesowi Doncaster znacznie łatwiej się wygina i szybciej rozluźnia podczas treningu. Do stajni przyjechała ze mną Zuzia, tak więc jeździłyśmy w tym samym czasie, można nawet powiedzieć że miałam razem z nią jazdę. Jeździłyśmy na zmianę drągi i szereg, i muszę przyznać, że synchronizacja całkiem dobrze nam wychodziła, bo nie zderzyłyśmy się ani razu (na pewno nie dzięki mnie :P). Momentami Zirusa skakała zaraz za Donkiem, albo Donek za Zirusą. Ogólnie skakało się bardzo dobrze. Jak zwykle zanim się Donek rozgrzał niechętnie pokonywał ustawione przeszkody, ale w miarę jeżdżenia nakręcił się i wtedy to już nawet mnie ponosił. Co prawda przychodziły momenty, kiedy ciągle mi nie pasowało, a było to wtedy gdy zostawiałam tą kwestię Donkowi. Przy tych skokach przy których zaczęłam już zaczęłam nieco sama odmierzać , pasowało mi znacznie częściej. Sukces!!! Zobaczcie jak wyglądał ten nieco zwariowany dzień… :)

Komentarze

20

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.