Koszmarny kłus!!!

Dzisiaj były kłusy kondycyjne. A co to oznacza, pół godziny bez przerwy, bez ustanku kłusa. Co za męczarnia. W sumie to po co nam to. Nie moglibyśmy mieć po prosu galopy kondycyjne? Na szczęście wziełam ze sobą mp3 i do tego pomyślałam wcześniej o tym żeby go naładować. I tym razem mi się nie wyładowało :)

Na początku był stęp przez który czały czas rozmawiałam z Alą i Julką. Gdy Królik powiedziała że zaczynamy kłus, odwlekałam to jak mogłam. Zaczęłam z nią rozmawiać, wkładać powoli słuchawki do uszu i w ten sposób odwlekłam to o zaledwie 1 min. Nie opłacało się. Na początku kłusa jeszcze robiłam coś ze Smokiem. Kułeczka, wygięcia, zmiany kierunku itp. Był całkiem miękki w pysku i fajnie szedł do przodu. Jednak po 15 min przestałam i jeździłam tylko w kółko co jakiś czas zmieniając kierunek. Powoli nie miałam nawet siły anglezować… Już tylko odliczałam minuty do końca tej męczarni. Aż nareszcie zobaczyłam jak dziewczyny przeszły do stępa. Co oznaczało że ja też mam to zrobić :)

Gdy wróciłam do stajni, umyłam Sojuza a potem poszłam z nim na trawkę. Wysechł bardzo szybko więc wróciłam i zrobiłam kopytka. Potem wyjechałam na rowerze w długą czterokilometrową podróż przez las na kolejkę, a gdy się do nie w końcu doczołgałam pojechałam nareszcie do domu.

Jutro są skoki, Z TRENEREM! Ale fajnie!

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.