Krosik w Baborówku

Witam serdecznie wszystkich w tym pięknym sobotnim dniu! Mam nadzieję, że u Was również za oknem jawi się słoneczko, a w powietrzu wreszcie czuć nadchodzącą wiosnę! :D Nie wiem jak w Waszym przypadku, ale u mnie od kiedy zaczęłam być bardziej aktywna czas płynie jakoś straszliwie szybko. Czuję się już prawie tak sprawna jak za lat mojej młodości ;P Oprócz trzech spotkań tygodniowo z rehabilitantem, który przy okazji ostatnio zaczął mi dawać nieźle w kość (i dobrze, bo przypominam że zostało tylko półtora tygodnia do tego cudownego dnia gdy wsiądę w siodło!) i codziennych wizyt u moich “łachów”, zaczęłam nawet chodzić na uczelnię :D Wiem, że dla większości jest to raczej przeciwieństwo przyjemności, ale po ponad dwóch miesiącach aresztu domowego wszędzie lepiej niż w domu! Z drugiej jednak strony z chodzeniem na uczelnię wiąże się trochę mniej miła czynność, czyli rzeczywista nauka… A czeka mnie jej dużo bo, mam do nadrobienia połowę semestru nieobecności oraz jeszcze kilka egzaminów z poprzedniego półrocza do zaliczenia (myślę, że jest to idealne zajęcie na majóweczkę :P). A w to wszystko trzeba jeszcze wpleść przygotowania do (JUŻ!!!!!!!!) przyszłotygodniowych zawodów w Sopocie. I przechodząc własnie do tego…

Jako, że Alik jeździ na moich koniach dopiero trzy miesiące postanowiliśmy zacząć sezon na spokojnie. Na Sopot mamy zaplanowane starty na Chenaro w 2* (starej CIC1*) oraz na Szymonie 1* (stare P). W przypadku siwego był to oczywisty wybór ponieważ tamten sezon skończyliśmy niezbyt udanym występem w 1* (starej), tak więc pierwsze zawody zwykle zaczyna się na niższym poziomie tym bardziej pod nowym jeźdźcem. Co do Cezarego osobiście uważam, że Alik na tyle dobrze się z nim dogaduje, że spokojnie mogliby zmierzyć się z 3* (starym 2*) krosem, ale de facto byłby to znacznie większy stres, a nic byśmy tym nie ugrali skoro na następnych zawodach w Baborówku już ja mam na nim startować. Swoją drogą nie mogę się już wręcz doczekać tych zawodów! Po pierwsze jestem podekscytowana samym faktem, że są to pierwsze zawody w sezonie, dodatkowo w moim ukochanym miejscu, ale też będą one moimi pierwszymi w roli widza! Wreszcie jestem w stanie zobaczyć jak np. czuje się moja mama oglądając mnie startującą w zawodach. Ciekawe jak bardzo będę się stresować za Alika (bo przecież wiem, że moje konie sobie poradzą ;P)…

Opublikowany przez Hipodrom Sopot Wtorek, 26 lutego 2019

Tak więc podsumowując zaczynamy trochę łatwiej niż zwykle, ale bynajmniej nie oznacza to, że nie musimy się porządnie przygotować. Dlatego własnie postanowiliśmy wybrać się na dwa dni na treningi krosowe do SJ Baborówko :D

Przechodząc do sedna po dość długiej, ale bardzo przyjemnej, słonecznej podróży dojechaliśmy do Baborówka wczesnym popołudniem. Daliśmy konikom chwilę odsapki, a następnie po przyjeździe trenera p. Piotra zabraliśmy się do roboty. Jak to powiedział Alik “najpierw bierzemy tego, na którym jest mniejsze prawdopodobieństwo, że zginę”, więc oczywiście w obydwa dni na pierwszy ogień szedł Czaruś ;P I tak jak się spodziewaliśmy wszystko szło, aż zbyt gładko. W przeciągu 40 minut przeszliśmy od małych kłódek i domków z klasy L do kombinacji, które w zeszłym roku stały w 3*. A najbardziej (dla mnie) irytujący był fakt, że wszystkie w wykonaniu Alika i Czarka wyglądały na równie łatwe, a nawet mogę zaryzykować stwierdzeniem, że były przejechane lepiej niż jak ja je pokonywałam…

W przypadku Shaggiego nie było już tak łatwo i przyjemnie, ponieważ jak zwykle siwy potrafi dość dziwnie reagować na nowe miejsca tym bardziej jeśli pierwszy raz od pół roku zobaczył tak wielką, pustą przestrzeń do galopowania. Dostosowując się więc do jego ówczesnego stanu psychicznego postanowiliśmy pierwszego dnia ograniczyć się do łatwiejszych kombinacji, takich jak mniejsze domki po skosie, jakieś zeskoki i pojedyncze większe przeszkody. Absolutnie fenomenalną rzeczą był jednak progres jaki zobaczyliśmy u tego konia następnego dnia! Szymek wydawał się zyskać więcej zaufania do jeźdźca dzięki czemu dawało się go lepiej kontrolować za czym szły dokładniej wymierzone miejsca odbicia, pełniejsze skoki i w efekcie kombinacje pokonywane w lepszym stylu. Wykorzystując ten dobry dzień zaczęliśmy wprowadzać trudniejsze elementy jak chociażby kombinacje z wąskimi frontami czy z zeskokiem i kornerem. Z relacji Alika wiem, że czuło się to równie dobrze jak wyglądało :D Z resztą sami zobaczcie i oceńcie!

Komentarze

1

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.