Kryzys minął

Podczas ostatnich dwóch dni przeżywałam lekki kryzys. Jak już wcześniej pisałam skoki nie wychodziły mi zupełnie (za co Ostler musiała zapłacić swoją cenę), a do tego na wczorajszej jeździe ujeżdżenie też przestało mi wychodzić. Wydawało mi się, że Ostler raz wypada łopatką, raz wpada, że jest krzywy, idzie za wolno lub za szybko. Jeszcze jednym dużym problemem było to, że trzymałam Ostlera w strasznie wysokim ustawieniu (a nawet jeśli udawało mi się go opuścić to od razu się podnosił). Wydawało mit się, że on nie chce zejść, podczas gdy pan Łukasz mówił że to ja sama nie pozwalam mu zejść, a jednocześnie pilnuję żeby się za bardzo nie podniósł. W końcu nie wytrzymałam, musiałam wyrzucić z siebie te wszystkie frustracje – po prostu pękłam- a gdy to już zrobiłam było o wiele lepiej :)

Tego samego dnia wsiadłam na Ostlera po raz drugi, tyle, że na czarną wodzę (po raz pierwszy w życiu). Pan Łukasz kazał mi ją założyć, żebym zobaczyła w jakim ustawieniu koń ma chodzić podczas treningów. Mianowicie ma być zaokrąglony, rozluźniony a jego szyja ma być na wysokości pleców. I powiem wam, że na prawdę mi się to udawało :). Dzisiaj żeby utrwalić moją nową umiejętność wsiadłam rano na czarną jeszcze raz.

Dzisiaj po południu z kolei miałam skoki. Za każdym razem przed skokiem (szczególnie jak doszło do większych wysokości) bałam się, że znowu wrąbię się w drągi. I prawie by do tego doszło, ale na szczęście Ostler ma lepszy refleks. Jak zwykle chciałam włożyć jeszcze jedną fulę przed odskokiem, ale zanim zdążyłam zainterweniować kucyk już się odbił i polecieliśmy :) Później wszystkie odległości odmierzałam do przodu, przed przeszkodą mocno odchylałam się do tyłu tak jak tego uczy trener i opierałam się w strzemionach, oddając rękę przed odskokiem i udawało się! Skakało mi się bardzo dobrze, co prawda ze dwa razy wyszedł mi daleki odskok, ale lepsze to niż za blisko :P

Zapowiada się, że jutro będzie bardzo emocjonujący dzień, ponieważ mamy zamiar po treningu ogolić Ostlerka. Problem polega na tym, że on niezbyt to lubi, dlatego dosłownie zabija kopytami wszystko i wszystkich do około, gdy tylko usłyszy pracującą maszynkę. Życzcie nam szczęścia :) Poza tym od jutra będą już filmy i zdjęcia z treningów :)

Komentarze

8

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.