Kto się nie stresuje ręka w górę

Był taki czas, gdy panicznie wręcz bałam się skoków na Czarku. Ok, wywalało mnie z siodła, a dodatkowo Czarek pędził, co powodowało że miałam poczucie braku kontroli. Strach który się we mnie wyhodował przez kilka miesięcy prostego obawiania się treningów był niewspółmierny z realnym zagrożeniem jakie to powodowało. Oczywiście wiedziałam w mojej świadomości, że nie powinnam się bać, lecz gdy tylko zbliżał się trening skokowy moje obawy narastały niezależnie ode mnie. Niektórzy odczuwają strach z powodu realnych sytuacji – spadli z konia, mieli wypadek, mają uraz. U mnie akurat takie doświadczenia do tej pory nie wpłynęły na zbudowanie strachu. Strach jaki odczuwałam przed skokami na Czarku, był po prostu instynktowny i nie potrafiłam sobie z tym poradzić…

Za strach i negatywne emocje odpowiada w naszym mózgu ciało migdałowate – element naszego mózgu pozostały po naszych gadzich przodkach. Ciało migdałowate odpowiada za pamięć emocjonalną i bierze udział w rozpoznawaniu stresora i przypisywaniu mu znaczenia emocjonalnego. Pełni rolę w zachowaniach warunkowanych negatywnymi emocjami, zwłaszcza lękiem. Zatem w czasach gdy byliśmy jeszcze gadami, ciało migdałowate pomagało nam przetrwać – zapamiętywało stresujące sytuacje i reagowało strachem w momencie zagrożenia opierając się na poprzednich doświadczeniach. Ciało migdałowate wpływa na rejony w mózgu odpowiadające za uwalnianie hormonów, w tej sytuacji jest to głównie adrenalina. Powoduje ona fizyczne objawy stresu i lęku takie jak zwiększenie rytmu bicia serca, „drżące kolana” czy spłycony oddech i na takie symptomy może reagować koń.

Przykład:

Czarek dostaje najczęściej na zawodach rozwolnienia. Kiedyś myślałam, że poznaje że jedzie na zawody po… transporcie. Ale ostatnio – w czasie zawodów WKKW w Sopocie – mimo tego, że stał we własnej stajni i własnym boksie bez żadnych zmian, w dniu w którym zaczęło się ujeżdżenie dostał jak zwykle rozwolnienia. Czemu? Prawdopodobnie zadziałało na niego moje napięcie przedstartowe, a raczej jego objawy fizyczne.

W dalszym etapie ewolucji naszego gatunku mózg rozwinął rejony odpowiadające za myślenie racjonalne, a najnowsza z nich jest kora nowa. Jednakże nasz mózg wciąż działa tak, że emocje górują nad racjonalnym myśleniem. Po pierwsze są szybsze, powodują “instynktowne” reakcje, zanim jeszcze nasza kora mózgowa się zorientuje świadomie, że coś się wydarzyło. Po drugie nie mamy nad emocjami świadomej kontroli, czasami nawet nie wiemy, że wpłynęły na nasze zachowanie, wydaje nam się ono racjonalne, a tak naprawdę robimy coś z powodu emocji. Jedyne co możemy robić to próbować opanowywać emocje, przy czym najtrudniej jest opanować te negatywne.

No dobra – jak to zrobić?

Techniki które przekazała nam Pani psycholog sportowy są następujące:

  1. Wizualizacja swojego startu zakończonego sukcesem. Chodzi tu o to, żeby zdarzenie którego się obawiamy nie było już dla mózgu czymś nowym. Wizualizując sobie swój przejazd przed faktycznym startem oswajamy mózg, oraz co jest równie ważne, programujemy się pozytywnie. Tu np. wizualizuję trasę crossu na ME w Białym Borze

IMG_9805

  1. Skoncentrowanie się na oddechu. Oddychaj głęboko głównie przeponą. Pozwala to po pierwsze zatrzymać reakcję na adrenalinę w postaci spłycenia oddechu a także spowalnia rytm serca. Po drugie koncentracja na jednej rzeczy odwraca uwagę mózgu od sytuacji stresogennej, oczywiście szczególnie jeśli rzeczywiście na tym oddechu się skoncentrujemy. Dodatkowo pomaga liczenie. Jeśli policzysz dziesięć spokojnych w miarę głębokich oddechów i jeszcze nie czujesz się lepiej, znowu licz od początku.
  2. Skontrolowanie swojego ciała. Kadrowa Pani psycholog powiedziała, że umiejętność kontroli i świadomości swojego ciała jest w jeździectwie kluczowa. Znajdź czas na to aby sprawdzić czy:
    • Masz rozluźnioną twarz i szczękę. Podobno fizjologicznie bardzo trudno jest rozluźnić ciało, gdy mamy zaciśnięte szczęki. Trzeba lekko uchylić usta i pozwolić szczęce po prostu luźno wisieć.

IMG_8973

    • Czy masz rozluźnione ramiona, opuszczone w dół. Przy spięciu nerwowym często unosimy ramiona do góry, niejako nieco się kuląc.
    • Czy klatka piersiowa jest rozluźniona
    • Czy są rozluźnione łokcie I miękkie nadgarstki
    • Czy nie masz usztywnionych, ściśniętych pleców
    • Czy masz rozluźnione biodra. Tutaj muszę się na chwilę zatrzymać, ponieważ to właśnie biodra mocno przekazują nasz stres koniowi. Dlatego przed sytuacją stresową warto zwrócić uwagę na rozluźniony ruch bioder, można też liczyć ruchy bioder np zamiast oddechu.
    • Uda rozluźnione I wydłużone w dół
    • Rozluźniona dolna część nóg

Warto też nauczyć się rozpoznawać objawy fizyczne stresu czy lęku w swoim ciele i je kontrolować. Niektóre artykuły szczególnie tu podkreślają twarz i szczęki, jako ważny miernik stresu. Czasami nawet nie czujemy że już jesteśmy zestresowanie a możemy to zauważyć po prostu znając reakcję swojego ciała.

4. Skoncentrowanie spojrzenia na jednym punkcie między uszami konia, ale nie ma to być intensywne wpatrywanie się, tylko miękkie patrzenie, niemal jakby zamyślenie się, takie nieco hipnotyczne. Jeśli pracujesz z koniem z ziemi, możesz znaleźć jeden punkt na ciele konia na który się będziesz miękko patrzeć, spowalniając swoje myśli i emocje. To jest porada którą wyczytałam w Horse & Hount, która ma oszukać mózg, bo z reguły zamyślamy się wtedy, gdy jesteśmy rozluźnieni, więc mózg ma uwierzyć że tak jest. Oczywiście przy tym ćwiczeniu trzeba uważać żeby uszy konie nie stały się całym światem jeźdźca, ponieważ wtedy może np. dojść do zderzenia się z innym koniem czy ogrodzeniem, a także za oczami zwykle podąża również głowa i szyja w efekcie czego zaczyna psuć się sylwetka jeźdźca.

IMG_6846

 

Co do samego lęku, nie należy robić niczego na siłę! W moim przypadku nie pomagało „przełamywanie” lęków, przez coraz wyższe przeszkody, lub też próba przyzwyczajenia do tego czego się bałam. Najbardziej pomogło zaczęcie od początku pracy z koniem, zapoznanie się i zbudowanie wzajemnego szacunku przez pracę z ziemi w celu nabrania większej kontroli nad koniem stojąc na ziemi, a dopiero potem z siodła. Czyli de facto pomogło rozwiązanie problemu przez opanowanie konia, a nie przyzwyczajenie się do sytuacji stresogennej. Tego nigdy nie powinniśmy robić, ponieważ długotrwały stres uszkadza mózg i powoduje różne lękowe choroby, z których już bardzo trudno wyjść. Z kolei na wyrzucanie z siodła pomogła… zmiana siodła na płytsze. Czyli znowu rozwiązanie problemu ;)

Jeśli Wasz lęk jest pourazowy, należy po prostu zaczynać od nowa małymi kroczkami i patrzeć czy się poprawia. Wsiąść, posiedzieć, potem przejść się stępem etc. Jeśli nie przechodzi – jak to mówią najlepszym lekarzem jest czas. Nic na siłę i nic na szybko w jeździectwie!

Co do technik które opisałam wyżej – nie ma złotych recept. Aby techniki zadziałały trzeba się nauczyć ich stosować tak samo, jak jazdy konnej. Czyli wprowadzać w życie, wbudować niejako w swoją rutynę przed startem. Ja się tego wciąż uczę, a Wam życzę, żebyście nie musieli tego robić ;).

 

źródła z których korzystałam przy tym wpisie:

Reakcja stresowa

Rider confidence: how to find your brave pants this summer

10 tips to banish competition riding nerves

Komentarze

7
  • konik6628

    Ja kiedyś po upadku miałam blokadę w galopie i skokach(usztywniałam się i próbowałam łapać za pasek na szyi od wytoku ). Długo musiałam zmienić swoje myślenie aby zwalczać strach. Pomogła mi też zmiana konia na bardziej pewnego oraz aby podczas jazdy nie myśleć o upadku.
    Pozdrawiam :D Nina

    Odpowiedz
  • ASIA

    Jeżdżę już 5 lat. Zawsze, gdy dzwonie i umawiam się na trening do stadniny ogarnia mnie panika przed jazdą konną, gdy jadę tam samochodem to się nasila, ale gdy już wsiądę na koń to mija bardzo szybko :) a nie mam traumy z upadku czy coś w tym rodzaju. Jednak nadal nie pozbyłam się dziwnego strachu przed rozmową telefoniczną z osobą którą nie znam bądź tylko spradycznie. :)

    Asia

    Odpowiedz
  • memtos

    Kiedy na początku uczyłam się skakać bardzo malutkie przeszkody na koniu, który baaardzo wysoko się wybijał, nawet do niskich drągów, często spadałam. Więc przy każdej próbie skoku łapał mnie ogromny stres, widziałam jak spadam na ziemie oczami wyobraźni. Pomogło mi patrzenie ponad przeszkodę przy skoku, a także nucenie pod nosem piosenek :D Wtedy skupiłam sie na czym innym niz wizualizacji jak spadam na twarz w piach XD Muzyka zawsze mnie relaksowała, więc przemyciłam ją do jeździectwa i to pomogło w zwalczeniu strachu :) Pozdrawiam i życzę dalszych, bezstresowych sukcesów :D

    Odpowiedz
  • justii

    co do liczenia zamiast odliczac do 10 podobno lepiej uspokaja odliczanie w dół na dużych liczbach np. 254,253,252… bo wtedy mózg musi się bardziej skupić na tym jaka będzie następna cyfra a liczenie do 10 praktycznie wychodzi automatycznie

    Odpowiedz
  • asia

    Też tak mam, że mimo że kocham jazdę konną stresuję się idąc na trening. Szczególnie jeśli wiem, że będę jeździć na koniu który się płoszy jest nieposłuszny czy sam nerwowo reaguje na stres człowieka. Ja się stresuję, koń zaczyna się czuć niepewnie i przez to ja stresuję się jeszcze bardziej, mimo że wiem że nie powinnam. Czasem jest z tym ciężko :(

    Odpowiedz
  • madzia

    Bardzo pomocny wpis !:)

    Odpowiedz
  • Sandra

    Bardzo przydatny wpis . Przydał mi się 😀

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.