Lepsze niż ujeżdżenie

Dzisiaj na treningu mieliśmy galopy kondycyjne. Ja nie zmęczyłam się tak strasznie, ale Rysio ledwo zipał. Jakoś strasznie długo jeździliśmy, bo jak zwykle jest po 10 min kłusa i stępa, a potem ok. 6 min. galopu, to dzisiaj było 10 min. stępa, 15 min. kłusa i 9 min. galopu. Akurat dziwnym trafem Ryszardinio był najszybszym koniem z prawie wszystkich :) Nie wiem co się stało, ale z 5 koni był szybszy od 4!

Ostatnio mówiłam wam, że jutro jedziemy do Starej Miłosnej na kros. Okazało się jednak, że jedziemy w lany poniedziałek. To straszne :( Każdego roku wtedy jeździmy do babci, która mieszka w Ciechocinku (3 godz. drogi samochodem z Warszawy). Zawsze wtedy jest coś ważnego co mnie omija np.:

  • często są wtedy organizowane wyjazdowe treningi
  • moja klasa zawsze organizuje bitwę na wodę
  • a teraz stracę 3 dni jazdy na Smoku!

Co do Smoka, to odliczam godziny do jego przyjazdu. Już naprawdę nie mogę wytrzymać! Jak tylko wykonam coś na Rysiu, to od razu myślę jak to by było zrobić to na Smoczku np. dzisiaj zastanawiałam się jak to by było tak szybko galopować na nim.

Jutro są skoki o 9.00. Mój tata jak to usłyszał, to porostu skakał z radości! Jak można wstawać o 7.30 w SOBOTĘ?! Jak byśmy nie mieli co robić i tylko czekali żeby rano wstać. Mam tylko nadzieję, że Rysiek nie zaśnie jak będę na nim jeździć, bo już miałam na nim taką akcję, że zaczął się tarzać ze mną na grzbiecie i na szczęście miałam luźnego buta, bo mogłaby noga mi zostać pod nim. Nie chcę tego powtarzać!

Komentarze

1

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.