#Luhmuhlen2019

Mistrzostwa Europy Seniorów już ponad tydzień za nam, choć wciąż to do mnie nie dociera… Po trzech tygodniach w rozjazdach mam teraz wreszcie chwilę wolnego, którą mogę poświecić na napisanie porządnego podsumowanie tych wspaniałych zawodów.

MES w Luhmuhlen były najbardziej wymagającymi pod względem organizacji zawodami w jakich do tej pory brałam udział. Przede wszystkim dlatego, że oprócz tygodnia samych zawodów, zgodnie z planem miałam przyjechać jeszcze ponad tydzień wcześniej na zgrupowanie do stajni Andreasa Dibowskiego. W związku z tym musieliśmy zadbać o moje miejsce zamieszkania – ostatecznie stanęło na wypożyczeniu przyczepy kempingowej, abym miała gdzie spać, gotować czy po prostu odpoczywać przez ten cały czas. To też oznaczało zupełnie nowe dla mnie przygotowania, myślenie nie tylko o jedzeniu, ale np garnkach, talerzach, pościeli i milionie innych rzeczy. Wydaje się banalne, ale ci którzy wyjeżdżają na kilku tygodniowe kempingi wiedzą o ilu małych pierdołach trzeba pamiętać. Dlatego de facto przygotowania do Mistrzostw w moim przypadku zaczęły się już miesiąc przed zawodami :P

Plusem wyjazdu na zgrupowanie do Diba był fakt, że można było odciąć się od spraw życia bieżącego i skupić tylko i wyłącznie na przygotowaniu siebie i konia do najważniejszych zawodów w sezonie. Oprócz treningów jeździeckich miałam również sporo czasu na pracę nad własna kondycją. Tak jak wiele osób mówi, że wraz z wzrostem formy wysiłek fizyczny staje się coraz przyjemniejszy, tak w moim przypadku absolutnie tak nie było. Uroczyście oświadczam, że przez co najmniej miesiąc nawet nie spojrzę na rower :P Podczas pierwszych dni zgrupowania delektowałam się wręcz spokojem i dużą ilością wolnego czasu, ale szczerze mówiąc pod koniec marzyłam już żeby wreszcie zaczęło się coś dziać. Dlatego poniedziałek 26 sierpnia oprócz masakrycznego upału przyniósł również wyczekiwany wyjazd do Luhmuhlen i wtedy akcja szła już wartko…

Jak zapewne wiecie podczas Mistrzostw Polska miała wystawić drużynę ale niestety w wyniku nagłej niedyspozycji Grand Supreme oraz kontuzji Pawła Spisaka zostało nas tylko dwie pary z Jankiem Kamińskim i Jardem. Pomimo tego wraz z rozpoczęciem zawodów zebrała się jednak całkiem duża ekipa pomocników i kibiców. Do mnie przyjechała oczywiście moja mama w roli fotografa i kibica (udało mi się ją też wykorzystać do robienia korków :P), Alik, trener Piotr Kulikowski oraz postanowiliśmy wziąć ze sobą również zaufaną fizjoterapeutkę, która miała dbać zarówno o dobrostan Czarka jak i mój.

Trener kadry Marcin Konarski, Nasza fizjoterapeutka Justyna Zielińska, Janek Kamiński i doktor Michał Kornaszewski
Na zdjęciu Gosia Korycka z rodzicami

Zawody rozpoczynały się przeglądem, po którym wieczorem odbywało się uroczyste otwarcie na dużym placu.

Po przeglądzie :)

Gdy już udało nam się w pełni poczuć atmosferę zawodów i dotarło do nas, że jesteśmy na Mistrzostwa Europy seniorów, przyszedł czas na pierwszą konkurencję ujeżdżenia. Wraz z p. Piotrem ustaliliśmy, że najrozsądniej będzie żebym startowała w pierwszej kolejności czyli w czwartek. Po pierwsze w takim wypadku Czarek miał cały piątek na regeneracje po czworoboku (brzmi dziwnie, ale przed czworobokiem trzeba Czarka porządnie zmęczyć, żeby podczas przejazdu nie było freestylu :P). No i po drugie w takiej konfiguracji w sobotę mogłam wystartować stosunkowo wcześnie dzięki czemu uniknęliśmy bardzo wysokiej temperatury podczas przejazdu. Poza tym ja znacznie bardziej wolę szybko mieć start za sobą i już się nim nie stresować, a uwierzcie mi że szczególnie przed krosem od świtu myślałam że umrę ze stresu…

Trening :P

Tak jak wspominałam w czwartek rano siedziałam już na Chenaro. Przez około 30 minut mieliśmy prawo jeździć po głównym placu i dookoła czworoboku, z czego oczywiście z chęcią skorzystaliśmy. I jak zwykle w przypadku Czarka jak tylko wszedł na plac, dostał takiego zastrzyku energii, że spuszczenie tego zajęło nam ponad godzinę pracy… W końcu przyszedł czas startu. Na rozprężalnii Chenaro chodził przefenomenalnie. Jeszcze nigdy nie zrobiliśmy tak dobrych elementów w kłusie jak wtedy na przygotowawczym czworoboku. Niestety niezbyt dużo udało mi się z tego pokazać podczas samego przejazdu. Generalnie czworobok nie był zły, ponieważ udało nam się wykonać wszystkie elementy we względnie dobrym stylu (może oprócz zbyt dużych półpiruetów w stępie), ale tez nie oszukujmy się, szału nie było. Dodatkowo niefortunnie wjechałam na czworobok jakieś trzy sekundy za późno przez co sędziowie musieli doliczyć 2 pk. do mojego wyniku. Tak więc ostatecznie miałam na koncie 33,5 pkt i szczerze mówiąc nie przywiązywałam zbyt dużej uwagi do tego wyniku, ponieważ jeszcze wtedy nie wiedziałam czy w ogóle dożyję do końca zawodów.

I właśnie odnośnie przeżywania jeszcze tego samego dnia oprócz dwóch porannych treningów musiałam przejść dwa razy trasę krosu, która liczyła 5800 metrów…

Startboks
Polish eventing team

Tutaj można zobaczyć filmik pokazujący cały kros nagrany dronem.

Longines FEI Eventing European Championships – Hindernisflug

Come fly with us – das Gelände ist offiziell freigegeben :)

Opublikowany przez Turniergesellschaft Luhmühlen Środa, 28 sierpnia 2019

Jak przystało na Mistrzostwa Europy Seniorów kros był bardzo trudny technicznie, składał się z ponad 40 skoków i 7 co najmniej trójczłonowych kombinacji :0 Do tego dochodził wymagający teren składający się z pagórkowatych terenów zalesionych, z których nagle wpadało się w płaską pustą przestrzeń w perspektywie zapełnioną tłumami widzów. Tak jak po pierwszym przejściu trasy krosu robił on ogromne wrażenie, tak z czasem zaczynało się stopniowo dochodzić do wniosku, że jest ustawiony bardzo fair, dzięki czemu o ile będzie się trzymało dobry rytm i linię w kombinacjach to jest on do przejechania. I taki był plan.

Tutaj film dla osób ciekawych jak wygląda strategia jechania krosu z perspektywy zawodnika :)

Nadszedł dzień prawdy. Mój start zaplanowany był na godzinę 11.00 co oznaczało, że od samego rana zżerał mnie masakryczny stres i szczerze mówiąc gdybym miała czekać jeszcze kilka godzin dłużej to chyba bym nie dotrwała. Wyjechaliśmy ze stajni 45 minut przed startem i muszę przyznać, że na rozprężalni skakało mi się bardzo źle. Dopiero podczas drogi na drugą rozprężalnię tuż przy startboksie, gdzie można było przyjść dopiero na cztery konie przed startem, udało mi się jakoś zebrać psychicznie i zmotywować do aktywnej jazdy, dzięki czemu ostatnie kilka skoków było już dobre.

Do tej pory moim głównym problemem odnośnie jazdy w krosie był właśnie brak tej agresywności, w sensie pewnego doprowadzenia konia do przeszkody a jednocześnie zapewnienia, że chcę znaleźć się po drugiej stronie. A nie oszukujmy się, ale na poziomie MES nie ma już miejsca ani czasu na jakiekolwiek zawahania. Dlatego właśnie moim głównym celem na kros była właśnie ta aktywna jazda do każdej zbliżającej się przeszkody. I chyba po raz pierwszy rzeczywiście udało mi się wypełnić ten cel w pełni :D Muszę przyznać, że jechało się naprawdę genialnie! Oczywiście podczas samego przejazdu nie było czasu na jakieś wielkie uniesienia z powodu dobrze przejechanej kombinacji, ale na pewno dodawało to i mi i koniowi bardzo dużo pewności. Pamiętam, że po przejechaniu przeszkody 14, czyli kombinacji złożonej ze stacjonaty na górce, zeskoku o gargantuicznych wprost rozmiarach (strasznie lubię to słowo :P) i kornera na trzy foule, dopiero sama uwierzyłam, że może rzeczywiście jesteśmy w stanie przejechać ten kros na czysto. I tutaj muszę zaznaczyć, że oprócz kwestii wyłamań, kolejnym zagrożeniem była kondycja fizyczna nie tylko Czarka ale i moja. Od kiedy wsiadłam z powrotem w siodło po operacji cały czas pracowałam nad moją formą fizyczną, ale jak wiadomo ona nie wraca od razu. Dlatego przed Mistrzostwami musiałam szczególnie się do tego przyłożyć mając świadomość, że norma czasu na krosie prawdopodobnie będzie przekraczała 10 min, a we wcześniejszych zawodach około minuty 6 ja już opadałam z sił. I na szczęście praca popłaciła, ponieważ zarówno ja jak i Czarek daliśmy radę :D

Fot. Nikola Carlsen

Gdy przecięliśmy linię mety jeszcze długo nie dochodziło do mnie czego właśnie dokonaliśmy, ale gdy już ta radość przyszła była ogromna!!! Wreszcie można było odetchnąć, tym bardziej że wyglądało na to, że oprócz wielkiego zmęczenia Czaruś był cały i zdrowy.

<3

Po moim starcie oprócz oczywiście solidnego zadbania o Chenaro czekał nas jeszcze start Janka Kamińskiego i Jarda. Cała ekipa zebrała się w namiocie przy mecie gdzie na kilku ekranach można było oglądać obraz ze wszystkich kamer, żeby być na bieżąco z tym co dzieje się na krosie. Początkowe kombinacje chłopaki pokonali bardzo dobrze, dlatego tym większym szokiem był pechowy upadek Janka na przeszkodzie numer 10. Wielka szkoda nie tylko z powodu samego upadku, ale też dlatego, że nie zdążyli sprawdzić kilku kolejnych trudnych kombinacjach. Na szczęście ani koniowi ani Jankowi nic poważnego się nie stało i to jest najważniejsze.

I tak zostałam sama na polu bitwy i po bardzo dobrze przespanej nocy (podczas której wszyscy inni bawili się na Riders Party) przyszedł czas na dwie ostatnie próby, czyli przegląd weterynaryjny a następnie skoki. Na szczęście o tą pierwszą nie musieliśmy za bardzo martwić, bo Czaruś wydawał się być w bardzo dobrej formie. Podczas porannego rozruchu żartowaliśmy sobie nawet, że Czarek jest na tyle wybiegany i spokojny, że teraz wreszcie można by pojechać dobry czworobok :P I tak jak przewidywaliśmy, przeszliśmy przegląd śpiewająco :D

W roli fryzjera Alicja Cybulska :P

Jak to się szybko potrafi zmienić. Przez ostatnie… kilka lat skoki były dla mnie najtrudniejszą i zdecydowanie najbardziej stresującą próbą, tymczasem po operacji, przerwie w treningach zaczęło nam to lepiej wychodzić niż kiedykolwiek lepiej. Dwa ostatnie czyste parkury spowodowały, że podchodziłam do tej ostatniej próby prawie całkiem na luzie. W przeciwieństwie do wszystkich innych :P Nie wiem dlaczego, ale zarówno p. Piotr jak i p. Marcin strasznie byli przejęci tymi skokami. Nawet doszło do tego, że sama musiałam uspokoić mojego trenera, kiedy tuż przed wjazdem na główny plac chyba po raz czwarty przypomniał mi, że to jest zupełnie zwyczajny parkour i żebym się nim nie stresowała :P I tak jak zwykle przy wjeździe na duży plac otoczony tysiącami ludzi Czarusiowi zaczęłoby odwalać, tak tym razem był zupełnie spokojny (mówiłam, idealnie na czworobok :P).

Usłyszałam dzwonek i ruszyliśmy. Parkour przede wszystkim wyróżniał się bardzo kolorowymi przeszkodami otoczonymi dekoracjami w stylu np. sztucznej rzeczki. Trochę obawialiśmy się, że to może zdekoncentrować Czarka, ale nawet nie zwrócił na nie uwagi. Skakało nam się bardzo dobrze i ostatecznie skończyliśmy z jedną przypadkową zrzutką (tą samą przeszkodę strącił sam Jung tracąc złoto…), która absolutnie mnie nie obchodziła. ZDOBYLIŚMY INDYWIDUALNĄ KWALIFIKACJĘ OLIMPIJSKĄ!!! Dodatkową satysfakcję daje mi fakt, że udało się tego dokonać w dobrym stylu :D

Sukces ma wielu ojców dlatego chciałabym bardzo podziękować całej polskiej ekipie, za pomoc, wsparcie i atmosferę podczas zawodów 🤩 Panu Marcinowi Konarskiemu za przemiłą współpracę oraz na prawdę doskonałe i bardzo profesjonalne przygotowanie i organizację przed i podczas zawodów. Justynie Zielińskiej za bezcenną pomoc w utrzymaniu zarówno konia jak i mnie w świetnej formie! Twoje ręce uzdrawiają ciało, a Twoje towarzystwo duszę 😆😘 I oczywiście mojej Mamie i Cioci za niezłomne trwanie przy mnie przez cały ten czas, panu Piotrowi za mądrość nie tylko trenerską i Alikowi jako najlepszemu luzakowi i chłopakowi na świecie ❤️
A także Wam wszystkim za wsparcie, zaciskanie kciuków i te wszystkie pochwały, gratulacje i miłe słowa!!!
Na koniec chciałabym również podziękować wszystkim sponsorom, którzy przyczynili się do naszego sukcesu! Pikeur-Eskadron Polska, Freejump, Optifeed, Salon Koński Świat 😁

Komentarze

9
  • Iwona

    Coś niesamowitego ! Gratulacje ! Obserwuję Twojego bloga od kilku lat i nie przypuszczałam – bez obrazy ;) – że obserwuję przyszłą olimpijkę. Podziwiam Twoją odwagę, pasję i determinację. Jesteś bardzo młodą osobą i patrząc na Twoje obecne osiągnięcia i postawę, myślę, że możesz bardzo wiele osiągnąć. Wszystkiego najlepszego Gosiu !

    Odpowiedz
  • daisy78🌼

    Ogromne gratulacje należą się przede wszystkim Niesamowitej Gosi💪 oraz Wspaniałemu Czarkowi💖, którzy WSPÓLNIE pokazali (nie pierwszy raz z resztą), że ich codzienna, wytrwała, ciężka praca przynosi wspaniałe owoce 😍Jednocześnie nie można zapominać o naprawdę sporej (!) grupie osób stojących ZA tym sukcesem (lepiej użyć tu słowa ,,obok”),dzięki którym systematyczny, nieustający progres TEJ pary jest możliwy❤Dlatego w imieniu Twoich kibiców chcielibyśmy serdecznie podziękować Tobie, Twojej ekipie obecnej na ME, Cioci oraz sponsorom za wsparcie i wszelaką pomoc w dążeniu do spełniania marzeń! Dziękujemy!😃A my….cóż …..bedziemy zawsze trzymać za Was kciuki i już pomalutku myślimy jak bardzo ważny i ekscytujący sezon zbliża się wielkimi krokami 👌Powodzenia!✊

    Odpowiedz
  • Karolina

    Aaa, tak się cieszę! Jestem pod wrażeniem, życzę powodzenia w dalszym rozwoju ☺️ Mam pytanie, w jakim siodle skaczesz? Bo szukam jakiegoś nowego

    Odpowiedz
  • Ania

    Hej . Jako twoja stała czytelniczka mam do ciebie pewna prośbę.
    Marzy mi się post w ktorem wyjaśniadanie konkretnie dyscyplinę wkkw. Chciałabym wiedzieć o co chodzi z tymi gwiazdkami i o każdy dzień skoki i dresaz. Czy np. Ty jak jechałas 4 gwiazdki to obe dotyczyły tylko cross a inne gwiazdki były już przy skokach i ujezdzeniu czy wszystko miało 4 gwiazdki. I jak to wygląda jeśli chodzi o ujezdzenie czy skoki. Czy konie wkkw. Mają szansę dojść do poziomu grand prIX? Czy raczej nie. Czy duża różnica jest pomiędzy najlepszymi końmi w wkkw w dyscyplinach skoków a typowymi skoczkami. Czy najlepsze konie i programy w wkkw w dzień ujezdzenia są dużo gorsze od koni typowo ujezdzeniowych. Jaka to klasa gdyby tak porównać np. C? Nie znam się. Może dlatego też namieszałam w moim komentarzu ale mam nadzieje ze Zrozumiesz. Chciałabym żeby ktoś to wytłumaczył tak lopatologicznie.
    I wgl kiedyś pisałaś ze znaczenie ujezdzeniu się era zmniejszyło w wkkw. Niby dobrze ale ja lubię ujezdzeniu i osobiście wolałabym żeby każda dyscyplina miała takie samo znaczenie bo jednak to konto ma byc wszechstronny no dobra cross może miść trochę większe ale nie za duże. Wiem ze inaczej to wygląda z perspektywy jeźdźca ale z mojej to tak wygląda. :)
    Mam nadzieje ze kiedyś pojawi się taki post fajnie by było.
    Powodzenia

    Odpowiedz
  • Ania

    Hej to znowu ja . Przypomniało mi się ze fajnie by było gdybyś jeszcze wyjaśniła za co się dostaje punkty karne w Krosie. Wiem ze za przekroczenie czasu .pewnie za odmowę skoku . Czy za coś jeszcze?

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.