Na pewno nie ranne ptaszki :)

Dzisiaj było ciężko ze wstaniem! Obudziłam się o 7.40, tak jak zaplanowałam, ale “obudziłam się” to nie znaczy wstałam :)  Zwlekłam się z łóżka ok. 8.15! Akurat wtedy powinniśmy wyjeżdżać, żebym miała ok. 20 min. na osiodłanie konia. Wyszło na to, że wyjechaliśmy o 8.40. Ja wyrobiłam się na wpół do, ale JAK ZWYKLE musiałam czekać na tatę! Prawie zawsze jak gdzieś jedziemy to na niego czekamy.  A podobno to kobiety dłużej się szykują :)

Przyjechaliśmy do stajni i od razu pobiegłam siodłać Rysia, gdyż miałam na to 3 minuty. Po drodze zauważyłam, że na parkingu stoi tylko jeden samochód. Zdziwiłam się bo niby miało być tak dużo osób a nie było nikogo. Zadzwoniłam do mojej koleżanki i zapytałam się gdzie jest i czy na pewno jest teraz trening, a ona powiedziała, że jeździ na 12.00 czworoboki. Współczuję!!!

Gdy zaczęłam siodłać miałam tylko minutę. Na szczęście przyszła mi z pomocą Magda, która miała już gotowego konia. Szybciutko Rysio został osiodłany i z drobny opóźnieniem wyjechałyśmy. Przez całą rozgrzewkę padał deszcz. Było mi mokro, zimno i do tego przewiewał wiatr.Gdy przeszłyśmy na drugi plac gdzie były ustawione przeszkody, przestał. Bardzo się ucieszyłam, bo Ryszard nie miał haceli, a że było mokro to bałam się, że się przewróci. Nie wiem, ale może jak spłynie ten kurz i wszystko jest czystsze to jakoś dziwnie wygląda dla koni, bo Rysiek zawsze zachowuje się jakby one były takie straszne po deszczu.

Jeździło mi się całkiem dobrze, ale przez to podłoże skakałyśmy przez malutkie przeszkody, więc jestem trochę nie wyżyta. Dowiedziałam się, że jutro są krosówki z trenerem! Ale super! Oraz, że wyjazdowy trening oprócz Lanego Poniedziałku jest też organizowany we wtorek po nim! A co to oznacza? Pojadę na niego i to z dwoma końmi :)

Komentarze

4

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.