Nareszcie wolna :)

Przepraszam Was bardzo, że nie pisałam od tak dawna, ale niedługo jest już koniec roku szkolnego w związku z czym mam teraz strasznie dużo roboty. Jak każdy nastolatek (pomimo tego, że wiem że nie powinnam tak robić) większość spraw szkolnych odkładam jak tylko mogę i na koniec wychodzi na to że mam strasznie dużo do zrobienia na raz. Przez te wszystkie projekty, klasówki, poprawy itp. po prostu zabrakło mi czasu na bloga. Sorcia :)

W każdym razie przez ostatnie dni miałam głównie ujeżdżenie z wyjątkiem jednego dnia poświęconego na galopy kondycyjne i dzisiejszego, podczas którego nie miałam treningu, ponieważ Sojuz był przekuwany. W niedzielę miałam jazdę z panią Ewą i tak jak przewidywałam, ćwiczyłam program P4. Najpierw była rozgrzewka, a następnie jeden raz przejechałam program tak, żeby sprawdzić co mi wychodzi, a nad czym trzeba będzie jeszcze popracować. Ogólnie muszę przyznać, że nie było źle. Smok chodził na prawdę dobrze, a nawet nadspodziewanie dobrze. Nie podrywał głowy przy przejściach, wykonywał wszystkie polecenia (troszkę nie wyszły mu koła 10 metrowe w galopie, ale to mu wybaczam w końcu duży koń), a co najdziwniejsze hala nie robiła na nim zbyt dużego wrażenia. Nie wiem może zobojętniał na wszystko :) Mi się również jakoś nieźle się jechało. Jestem z siebie dumna, ponieważ wysiedziałam wszystkie jego kłusy dodane :)

W poniedziałek, tak dla odmiany troszkę sobie pogalopowaliśmy. To “troszkę” jest jak najbardziej dosłowne ponieważ były to zaledwie 4 min. galopu z dwuminutową przerwą. Przed jazdą przyniosłam do hali drągi (były wyjątkowo ciężkie) ale nie przydały się zbytnio. Zaledwie kilka razy zdążyłam przez nie przejechać, ale przynajmniej w nie najgorszym stylu. Pomimo tego, że nie były to zbyt wymagające galopy i tak Sojuz się troszkę zmęczył, przez co następnego dnia gdy miałam ujeżdżenie był dość sztywny.

Właśnie, następnego dnia czyli we wtorek kolejny raz miałam jazdę z panią Ewą, tyle że tym razem je ćwiczyłyśmy program P9, czyli finałowy na eliminacjach do OOM. Przez to, że Sojuz miał zakwasy nie poszedł on mi tak dobrze jak P4, ale również znośnie. Pani Ewa podsumowała nasz przejazd mówiąc, że “było dobrze, ale… musimy jeszcze popracować nad… prawie wszystkim”. Fajnie :)  Głównie poświęciłyśmy czas przejściom z galopu do stępa i pod koniec Sojuz tak super galopował: “do góry” lub też “pod górę” (nareszcie wiem jak to jest), że myślałam, że jestem w stanie zrobić na nim piruet w galopie :)

Ponieważ od jutra Pani Ewa jest na zawodach mam trening (oczywiście ujeżdżeniowy) z jej zastępczynią – Moniką. Ciekawa jestem jak nam pójdzie po dzisiejszym Smoka odpoczynku.

A na koniec dla przypomnienia zdjęcie z zeszłorocznego OOMu ujeżdżeniowego. Tak dla nastrojenia się odpowiednio… :)

???????????????????????????????????????????????????????????????????????

Komentarze

6

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.