Nareszcie wolna!

Wreszcie chwila spokoju. Skończył się nawał klasówek na ten tydzień, tak więc mogę chwilę odpocząć i w końcu napisać coś na blogu :)

Najpierw o wtorku. Miałam wtedy trening z panią Ewą i muszę wam powiedzieć, że był to najlepszy trening jaki kiedykolwiek miałam! No, może nie był on ideałem, ale i tak, jeździło mi się tak super, że aż brak mi słów (co w moim przypadku rzadko się zdarza).  Sojuz był miły w pysku, szedł do przodu, robił wszystkie łopatki, może z początku z kontrgalopami był mały problem ale mniejsza z tym. Jeszcze na koniec zrobił takie super żucie z ręki, że jakby pokazał je na czworoboku to bym dostała 11! Miał nos tuż przy ziemi, nie wiem co mu się stało, chciał się podlizać, miał dobry humor czy naprawdę się zmienił, ale było zarąbiście!

Wczoraj z kolei miałam  trening z Trenerem. Co prawda nie skakaliśmy jakoś nie wiadomo ile, ale i tak było całkiem fajnie. Zauważyłam ze na skokach Sojuz też jest ostatnio miększy w pysku, co oznacza że naprawdę zaufał mojej ręce. Niestety na początku nie mogłam się odnaleźć, więc trochę dostał po pysku, ale później już załapałam o co biega, było o wiele lepiej. Musiałam mu po prostu oddawać więcej ręki, a po lądowaniu, gdy miałam mało miejsca na zakręt, nie szarpać go, trzymać spokojną rękę i pozwolić mu spokojnie zakręcić. Oczywiście czasami nie wychodziło, ale to już zobaczycie na filmie, który wyląduje na blogu może dziś wieczorem :)

Co do samego treningu to najpierw jak zwykle skakaliśmy krzyżaczki z kłusa. Nie lubię tego, ale tym razem nie był to mój główny problem, ponieważ po raz kolejny nie mogłam wylądować na lewą nogę. Starałam się mieć ciężar po lewej stronie itp. ale i tak nie wychodziło…

W każdym razie gdy już skończyliśmy męczyć pojedynczą przeszkodę z kłusa, przeszliśmy do szeregu z kłusa (miło!). Na początku Sojuz był troszkę ospały, i tak przelewał się przez te przeszkody, ale później już było lepiej.

Na sam koniec miałam skoczyć oksera z galopu, i znów miałam dwie opcje tyle że tym razem wybrałam tą pierwszą i skoczyłam go całkiem ładnie. I tak później poprawiałam go jeszcze kilka razy,  ale przy najmniej nie zabiłam się za pierwszym razem. Mam nadzieję, że film uda mi się zmontować jak najszybciej a wtedy sami zobaczycie co się działo.

Komentarze

5

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.