Nauka nie idzie w las

Kros zaczynał się od 10.00 od klasy LL, mój start miał być o 13.45. Niestety miałyśmy dyżur karmienia koni, więc na 7.00 byłyśmy w stajni, a po nakarmieniu koni wróciłyśmy na kwaterę i jeszcze położyłyśmy się spać na 2 godz, bo długi dzień nas czekał :)

Do stajni ponownie dotarłyśmy o 11.30, zabierając wszystkie nasze rzeczy z kwatery. Jadąc ponownie do stajni zastanawiałyśmy się, czy przedłużą normę czasu z powodu mgły. Okazało się, że nie zrobiono tego i większość zawodników się spóźniała, bo po prostu nie wiedzieli gdzie jadą.

Na konia wsiadłam 40 min przed startem.

Rozgrzewkę miałam razem z trenerem, który jechał prawie bezpośrednio przede mną.

Gdy poszliśmy z trenerem czekać na start przy startboksie, jechał zawodnik, który do tej pory prowadził w konkursie i upadł na kłodzie tak, że koń się po nim przetoczył. Ja miałam za chwilę jechać tą samą trasą więc się bałam, że też się mogę wywalić, albo zakopać, bo Sojuz był najbardziej masywnym z koni startujących w tej klasie. W Kwiekach podłoże jest torfowe, pod skorupką ziemi jest woda. Dlatego w miejscach gdzie wiele koni zakręcało, ziemia została zdarta i spod spodu wyzierał ten torf i dosłownie zasysał nogi koni. Dlatego gdy ruszyłam, uważałam na dwóch zakrętach po 1 i przed 3 przeszkodą. Cały kros jechałam dość ostrożnie. Ale jechało mi się bardzo dobrze, chociaż miałam wrażenie, że Sojuz zawahał się przed 13 przeszkodą, tą stacjonatą po pierwszej wodzie, która miała wąski front i na wprost postawiony jakiś dziwny czerwony szkielet budynku. Nauczona przygodą ze Starej Miłosnej przytrzymałam Smoka i pojechał tą przeszkodę. Spóźniłam się 19 sekund, zarabiając 8pkt karnych, ale wolałam się spóźnić niż ryzykować upadek.
Mama kręciła mój przejazd telefonem, niewiele widać, ale jednak coś:

Okazało się, że na końcu wylądowałam na piątym miejscu.
Potem było rozdanie nagród. Klasa LL miała dekorację przed klasą P. A my dopiero po klasie 1*.
W L-ce Ania na Wichrze zajęła 2 miejsce:

Kasia na Czasadze zajęła 4 miejsce w Ptce. Wygrał oczywiście Trener:

W 1* Perła zajęła 4 miejsce na Dobrodzieniu, a 5 na Jędrusi.

Potem spakowałyśmy konia i dodatkowo pakę Kasi i wyruszyłyśmy do domu. Okazało się, że wszędzie oprócz Kwiek, mgła wciąż trzyma. I tak jechałyśmy 7 godzin w mgle jak mleko. Byłyśmy już bardzo zmęczone gdy dojechałyśmy do nowej stajni przed 24.00. Nowa stajnia znajduje się może kilometr od Paszkowa, a jej podstawowa zaleta jeśli chodzi o zimę, to hala. Właśnie po to się tam przeprowadziliśmy, żebyśmy mogli trenować w hali. Chcemy popracować intensywnie w zimie nad ujeżdżeniem i do tego będziemy mieć indywidualne lekcje z Panią Ewą. Jutro pierwsza, o godzinie 20.00. Mam nadzieję, że Pani Ewa wsiądzie na Sojuza, zobaczy co on umie, a potem obejrzy mnie w akcji i powie co powinnam dokładnie robić lepiej. Planujemy mniej treningów w ciągu zimy – 4 na tydzień, z tego jeden skokowy, bo muszę podleczyć kręgosłup. W piątek mam wizytę u ortopedy. Jutro też mam nadzieję przymierzyć siodło, które mogłabym kupić.

Generalnie jestem zadowolona, że przejechałam ten kros bezbłędnie. Nie był łatwy, więc tym bardziej się cieszę, że nauka nie idzie w las :)

Komentarze

4

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.