Niczym ptak…

Czasami treningi na tym samym koniu, oddalone o zaledwie kilka dni, wyglądają zupełnie inaczej. Na tym między innymi polega trudność w jeździectwie. Dosiadamy żywego konia, który – tak samo jak my- może mieć lepszy lub gorszy dzień. Na zawodach teoretycznie nie ma na to miejsca a jednak… bardzo wiele od tego zależy. Tak np było w 2013 na dwóch zawodach – eliminacjach do OOM, po których usłyszałam, że to wstyd z takimi wynikiem przechodzić na Olimpiadę. I oddalony zaledwie o cztery dni start na samej Olimpiadzie. Na eliminacjach najgorszy wynik w życiu, a na Olimpiadzie największy sukces!

Dzisiaj Donek miał zupełnie niezwykły jak na zimową porę dzień. Trening zaczął się zupełnie niepozornie. Długo stępowałam, podczas pierwszego kłusa i galopu Donek nie chciał zbytnio współpracować (najprawdopodobniej go trochę przewiało na padoku). Zaczęło się od dwóch krzyżaczków jeżdżonych na ósemce. I tak kilka razy w jedną i w drugą stronę, aż tu nagle okazało się że przeszkody są większe niż metr, a na końcu około 1.15! (pomyśleć, że takie przeszkody mają się stać dla mnie normą w tym roku :).W każdym razie starałam się jechać normalnym tempem tak jakby tak stało 70 cm, po prostu bez spiny. Pierwsza przeszkoda poszła (bardzo fajnie :), przy najeździe na drugą Donek troszkę zwolnił, widać było że nie pasuje… Doncaster stwierdził że jest ptakiem (lub pegazem) i normalnie wybił się 2 metry przed przeszkodą! Szczęście że udało mi się zdążyć z ciałem i ręką! Najlepsze było to że nawet nie puknął w drąga…! Szkoda że nie mam nagrania, bo nie uwierzylibyście!

Najechałam jeszcze raz i nic… znów wybił się mega daleko. Następny skok… to samo. Pani Kasia kombinowała, przesuwała te stojaki, pod innym kątem itp. Czasami zdarza się tak, że przejedziesz kilka razy i ci pasuje bez zarzutu, a potem jedziesz kolejnych kilka razy i jedna katastrofa za drugą. Na szczęście w końcu udało się skoczyć dobrze (oczywiście na tym skończyłyśmy), ale Donek się już tak nakręcił że utrzymanie kłusa (bez galopu) albo przejście do stępa zajęło mi duuużo czasu. Po raz pierwszy tak fajnie mi się leciało na Donku, do tego (też po raz pierwszy) ledwo starczało mi rąk, żeby oddać Donkowi wodze podczas skoku :P

Musze przyznać, że fajnie tak sobie polatać, niczym ptak!

Komentarze

8
  • grala

    Donek dostał weny do skakania :D
    Jaki jes Twój rekord skoku? :)

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Kiedyś skakałam na takiej klaczce imieniem Kalina i właśnie na niej skoczyłam stacjonatę około 128. Tyle że nie jest sztuką skoczyć taką jedną przeszkodę, prawdziwym wyzwaniem jest przejechać taki parkur. Moim parkurowym rekordem był ten na eliminacjach do oom skokowego, czyli około 115.

      Odpowiedz
  • asia

    Też bym polatała :) No szkoda że nie masz filmu z tego mega skoku.

    Odpowiedz
  • konik6628

    Też bym chętnie zobaczyła jak Donek to skacze ;)

    Odpowiedz
  • Minifaliowa

    Na jednym zdj co ci wysłałam na fb (łaciaty konik) widać zapas przed przeszkodą. Koń tak skacze zawsze! Ja mam problem z zdążaniem szczególnie jak na moje oko zmieści się jeszcze fula i najeżdżam spokojnym tempem i wyszłoby po prostu blisko , a konik myśli że jest ptakiem :x

    Odpowiedz
  • mangox33

    Prosze o poradę w pewnej sprawie. Mianowicie nie potrafię jeździć kłusem ćwiczebnym. Gdy przestaję anglezować, obijam się o siodło i komicznie to wygląda. Przeszkadza mi to w galopie, bo pół siadu też za dobrze nie umiem, ale muszę sobie radzić. Chciałabym sprawić, abym nie odrywała się od siodła. Mogłabyś mi pomóc? :)

    Odpowiedz
  • Kasia :)

    I believe i can fly <3
    Mi raz koń wyskoczył też czułam jakby 2 m przed przeszkodą …..
    Ale ja zostałam z ciałem i spadłam ,było mnóstwo śmiechu :D

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.