O prawidłowym angażowaniu grzbietu

Jak powiedział Chris Bartle (brytyjski jeździec WKKW i ujeżdżenia na poziomie międzynarodowym, trener niemieckiej drużyny WKKW) w swojej książce pt. „Training the Sport Horse” (wyd. pol. “Trening konia sportowego”) – „Kluczem do wydajnego ruchu konia sportowego jest jego grzbiet.”

Do zajęcia się tym tematem zainspirował mnie film, który przetłumaczyłam nieco kulawo dla tych którzy nie mówią po angielsku, a który jest poniżej.

Problemy z grzbietem koni wynikają z wielu rzeczy. Po pierwsze noszenie na grzbiecie jeźdźca nie jest naturalną czynnością dla koni. Po drugie konie żyjąc w naturze spędzały dziennie ponad 12 godzin na jedzeniu, zrywając trawę  czy pijąc wodę z głową przy ziemi, rozciągając sobie tym sposobem kręgosłup. W stajniach jednak zarówno piją z poideł, jak i jedzą ze żłobów nie musząc obniżać głowy, a dodatkowo obciążają grzbiet wożąc jeźdźców.

Problemy z grzbietem spotyka się szczególnie często wśród koni szkółkowych, które noszą na sobie wielu niedoświadczonych jeźdźców, ale niestety zdarzają się również wśród koni noszących prawdziwych mistrzów sportowych. Pierwszy raz o pracy nad zaangażowaniem grzbietu konia usłyszałam chyba po pięciu latach jeżdżenia konno, czyli bardzo późno, a od niedawna uważam, że jest to jedna z najważniejszych zasad jeździectwa, aby zapewnić odpowiednie warunki do rozwoju..

Ogólnym celem treningu jest wzmocnienie „mostu” utworzonego pomiędzy przednią częścią wierzchowca a zadem i umożliwienie przepływu energii od zadu, przez rozluźniony longissimus dorsi (mięsień najdłuższy grzbietu), aż do swobodnie niesionego przodu. Jeżeli uda nam się to osiągnąć, możemy komunikować się z koniem coraz to delikatniejszymi sygnałami i czuć jak nasze półparady przepływają przez grzbiet konia, a jego zadnie nogi coraz mocniej zginają się tworząc ruch zebrany.

Łańcuch brzuszny (splot ścięgien biegnących od mostka do obręczy miednicy) odgrywa tu znaczącą rolę, ponieważ kiedy koń zaczyna się męczyć, stawia przednie kończyny nieco bardziej z przodu, a tylne zostawia z tyłu. Więzadła łuku łańcucha brzusznego są wtedy pasywnie napięte i poddane zwiększonemu wysiłkowi bez aktywnej pomocy mięśni. W taki sposób koń może nieść jeźdźca nawet przez dłuższy czas, ale jego zdolność do naturalnego ruchu będzie mocno ograniczona. Będzie poruszał się nieregularnie, zataczając się na boki, a jeździec miał wrażenie, że siedzi na wklęsłej skale.

Gdy taka pozycja w końcu stanie się niewygodna lub wręcz sprawi koniowi ból, będzie on próbował usztywnić grzbiet. Usztywniając wszystkie mięśnie w obrębie pleców jest w stanie dalej nieść ciężar. Skutkuje to usztywnieniem się chodów i stawianiem przez konia krótkich kroków, takich, że jeździec nie jest w stanie wysiedzieć kłusa ćwiczebnego. Najdłuższy mięsień grzbietu, który jest gruby, mięsisty i pokryty niewielką ilością włóknistych ścięgien, nie może funkcjonować w ten sposób zbyt długo. W jego obrębie szybko tworzy się kwas mlekowy i staje się bolesny. Aby temu zapobiec, koń znów uwalnia napięcie i opuszcza grzbiet, który wraca do poprzedniej pozycji, a opisany proces zaczyna się od początku.

Niektóre konie zmagają się z noszeniem jeźdźca w taki sposób przez całe swoje życie. Ich grzbiet nie faluje, nie jest elastyczny i te konie nigdy nie będą w stanie poruszać się chodami wysokiej jakości. Żeby tego uniknąć, młody koń musi nauczyć się unosić grzbiet poprzez aktywizowanie zadu oraz obniżoną szyję. Wraz z takim ruchem więzadła karkowe oraz mięśnie brzuszne odciążają mięśnie pleców tak, że koń jest w stanie komfortowo nieść ciężar jeźdźca.

Rozpoczęciem takiej pracy jest wprowadzenie jazdy z głową w dół w czasie rozprężenia i przerw w treningu. Nie jest łatwo jednak spowodować, że koń nie tylko opuści głowę i wyciągnie szyję, ale też podniesie grzbiet i rozluźni się, ponieważ wiąże sie to również z przepuszczalnością i zaakceptowaniem kontaktu. Wymaga to trochę pracy i wyczucia aby ten stan osiągnąć. Nie trzeba nad tym pracować tylko z siodła. Czyszcząc konia można codziennie powtarzać kilkakrotnie ćwiczenie dotykając brzucha konia (bliżej żeber niż miękkiego brzucha) twardą szczotką. W reakcji na dotyk koń podniesie i zaokrągli grzbiet, wzmacniając tym samym potrzebne do tego mięśnie brzucha. Taką pozycję należy utrzymać przez chwilę i powtórzyć ćwiczenie kilkakrotnie. Jak zobaczycie na załączonym filmie koń podnosi też grzbiet przy stymulacji wyrostków kulszowych na zadzie (w czasie robienia zdjęć rentgenowskich jest to robione), ale to ćwiczenie lepiej mieć pokazane przez fizjoterapeutę.

Niestety jeśli trafi nam się koń z zaawansowanymi problemami z plecami, wypracowanie zaangażowania grzbietu może być utrudnione wystąpieniem schorzeń, o których mowa pod koniec załączonego filmu. W takim przypadku trzeba najpierw wyciszyć stany zapalne czy bólowe i dopiero wtedy zabierać się za ćwiczenia zmieniające nawyki.

Ja wciąż pracuję nad tym żeby moje konie pracowały grzbietem. Łatwiej to idzie u Czarka, bo z natury jest bardziej zrelaksowany i lepiej przyjmuje kontakt. Scotty, jako że jest bardziej wrażliwy, często reaguje na stres spinaniem mięśni grzbietu. W związku z tym będę zapewne musiała wprowadzić dodatkowo inne metody uspokajania go oprócz aktualnie wykonywanych masaży relaksacyjnych, np poprzez dodawanie odpowiednich ziół do paszy. Wciąż jednak pracujemy nad jego angażowaniem zadu poprzez różnego rodzaju ćwiczenia z ziemi, czy pracę na lonży na wypięciu zachęcającym do zaokrąglonej pracy w dole. Bardzo pomocne w nabudowywaniu mięśni pleców jest również duża ilość stępa w dole, czy to podczas spaceru czy w przerwie pomiędzy ćwiczeniami na jeździe. Dobrym nawykiem jest także pozwolenie koniowi na rozciągnięcie szyi w ostatniej fazie treningu, szczególnie po pracy w wysokim ustawieniu.

Jak zobaczycie na filmie praca grzbietu jest ściśle powiązana z jakością nie tylko ruchu ale też kontaktu, z łatwością egzekwowania poleceń itp. Dlatego polecam Wam poczytanie o tym i przegadanie tego tematu ze swoimi trenerami ;)

źródła z których korzystałam: http://classicalway.pl/dlaczego-zrozumienie-biomechaniki-konia-jest-wazne/

Komentarze

9
  • Lili

    Bardzo przydatny wpis
    Dziękuje :-)
    Tylko jeszcze takie pytanie: Czy konie szkółkowe po wielu latach rekreacji potrafią angażować zad i czy takie ćwiczenia dadzą skutek u takich koni?

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      U każdego konia warto zacząć taką pracę, bo to odciąża grzbiet i pomaga na nabyte w ciągu życia schorzenia. Może tylko być trudniej pokonać nawyki jak koń całe życie chodził na jedynkę

      Odpowiedz
  • Kinga

    Zawsze zastanawiałam się co konie w szkółce do której uczęszczałam mają na grzbietach okazuje się, że było to kissing spine.
    Po takim czasie człowiek dowiaduje się takich smutnych informacji.. Szkoda koni

    Odpowiedz
  • konik66

    Ah te konie szkółkowe ciężko jest coś u nich zrobić skoro i tak za chwilę ktoś inny na niego wsiada.

    Odpowiedz
  • erytrocyt

    dałabyś jakieś ćwiczenia jakie wykonujesz na zaangażowanie zadu i na rozluźnienie ? bo ćwiczenie z podwyższaniem kręgosłupa przy czyszczeniu wykonuje już od jakiegoś czasu z kobyłką ale chodzi mi o ćwiczenia na prace grzbietem z siodła :D

    Odpowiedz
  • justii

    bardzo trafny wpis, dziękuje :)

    Odpowiedz
  • Ania

    Gosiu, serdecznie dziękuję za filmik (gdzieś tam zawsze sporadycznie sobie mijamy, ale nigdy się ze sobą chyba nie rozmawiałyśmy; jakbyś pytała od kogo jestem, to od pani Magdy C., taka ze mnie osoba sporadycznie wsiadająca na konia, którego aktualnie zwiezie na Hipo). Filmik ten idealnie ukazuje to jak pracuję z końmi od lat i praca ta przynosi efekty. Widzę je pracując z każdym koniem w ten właśnie sposób. Po jednych widać to lepiej, po innych gorzej. Druga sprawa, że z każdym rokiem wie się coraz więcej i coraz więcej też się wyczuwa. Ale na pewno praca w dół przynosi efekty w każdej dziedzinie pracy z koniem :)

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.