Pierwszy dzień pierwszych zawodów w ujeżdżeniu od wieków

Witajcie po dłuższej przerwie! Ponieważ prosto z zawodów ujeżdżeniowych w Michałowicach jadę na zgrupowanie krosowe, przyjazd i wyjazd stąd załatwiają mi rodzice na zmianę. Nareszcie przyjechała do mnie mama z komputerem, dzięki czemu jestem w stanie coś w końcu napisać ;)

Przyjechałam do Michałowic w środę wieczorem, czyli wcześniej niż większość zawodników, żeby pozwolić koniom odpocząć po tak długiej ponad 10cio godzinnej jeździe. Pierwsze co mnie zaskoczyło, to warunki jakie są zorganizowane w ośrodku KJ Szary: po pierwsze jest tu hotel

12523982_910072892442552_5574070488249514753_n

7376_910072942442547_2059756284901550492_n

Recepcja

12524240_910072992442542_6802211830032016083_n

12938319_910073019109206_8229324532964124833_n

Restauracja

12670548_910073045775870_4632042961191849524_n

Stajnie murowane z zewnętrznymi wybiegami:

12920437_910073735775801_8420827493134825492_n

Hala główna

12933001_910073805775794_2926461789954981504_n

12417794_910073835775791_3276422395059273662_n

A rozprężalnia jest większa niż główne hale ośrodków jakie znam pod Warszawą

12919684_910073879109120_3547619817568900091_n

My stoimy w stajni namiotowej.

Odnośnie wczorajszego dnia to oprócz przeglądu który miał miejsce o 17.00, dwóch treningów i losowania kolejności przejazdów to w sumie zbyt dużo ciekawego się nie działo zdj. (Dressage.pl)

12938100_1033452436701039_7020009976366380705_n

12440719_1033451966701086_4942098028350193374_o

Pierwszego na treningu jeździłam Timona, jako że nie było wtedy jeszcze zbyt wiele koni na czworoboku. Ogólnie podczas ostatnich treningów za pomocą metody prób i błędów doszłyśmy z panią Gosią do wniosku, że Scotty chodzi o wiele lepiej (i o dziwo jest rozluźniony i dobrze pracuje zadem) jeśli weźmie się go na stały, ale dość mocny kontakt jednocześnie równoważąc tę siłę pracą łydek. Startuję na nim w konkursie krajowej Ptki, tak, więc nie ma tam zbyt dużo elementów których Timon by nie ogarnął, więc ogólnie jechało mi się dobrze.

Następny był Czarek i niestety trafiłam już na trochę większy tłok na czworoboku, więc zarówno mi jak i jemu chwilę zajęło zanim się odnaleźliśmy w tym ruchu. Najgorsze jest to, że ujeżdżeniowcy mają nawyk wymuszania pierwszeństwa, czyli nie przepuszczają drugiej osoby za żadne skarby jeśli robią ruch, więc jeśli nie ustąpisz to konie mogą się zderzyć. W związku z tym często pracę przerywałam właśnie zatrzymaniami czy mijaniami, Ale ogólnie byłam zadowolona z Czarka, ponieważ nawet w takich niekomfortowych warunkach zostawał ze mną i się słuchał. Zaskoczyło mnie nawet, że zachowywał się bardzo spokojnie w tej hali, w której był pierwszy raz. Jeszcze z trzy miesiące temu byłaby korba, a tutaj zachowywał się jak stary doświadczony koń. Ujeżdżenie chyba mu służy ;)

fot. Julia Świętochowska- photography  💙

996689_910082362441605_6305791823810003511_n

Dużym wyzwaniem dzisiejszego dnia była 7.54 jako godzina startu na Scottym. Oznaczało to, że karmić musiałam koło 5.40 a w siodle byłam już o 6.55 czego już dawno nie doświadczyłam… Tym razem rozprężałyśmy się na dworze, aby uniknąć tłoku na rozprężalni i przyjęłyśmy tą samą technikę jazdy na mocniejszych pomocach. Timonowi zajęło jakieś 40 min aby się rozgrzać i ułożyć. W międzyczasie robiłyśmy łopatki i ustępowania żeby przejść do ciągów w kłusie i galopie które bardzo dobrze go podstawiały i wymuszały zgięcie. Na końcu rozprężenia chodził już bardzo fajnie, ale wtedy popełniłyśmy jeden błąd czyli zrobiłyśmy mu przerwę na luźniej wodzy przez co niestety gdy już zebrałam wodze, nie było tak dobrze jak wcześniej.

Przyszła godzina startu i niestety trzeba było wjechać na czworobok. Co do czworoboku naprawdę starałam się myśleć i skupiać na tym co robię, ale niestety nie dopilnowałam jednego drobnego szczegółu, czyli programu który miałam jechać. W pewnym momencie po ustępowaniu pojechałam w lewo zamiast w prawo przez co po dodaniu na przekątnej znowu znalazłam się w tym samym punkcie i dopiero zorientowałam się że coś jest nie tak i się zatrzymałam. Zresztą tak samo jak sędziowie. Po moim przejeździe Pani Gosia usłyszała od sędziego, że tak dobrze mu się patrzyło na nas, że nawet nie zauważył że była pomyłka :D. Dopiero po tej pomyłce Timon naprawdę się ułożył i wreszcie mogłam sobie na nim kulturalnie podróżować oczywiście pamiętając o podstawieniu zadu itp, dzięki czemu też miałam lepsze reakcje na pomoce, dzięki czemu mogłam dokładniej wykonywać figury. W ten sposób ku naszemu zaskoczeniu zajęliśmy pierwsze miejsce w konkursie na kilkanaście par.

Przyszedł najważniejszy moment czyli start na Czarku. Miałam całą godzinę na rozgrzewkę, ale niestety okazało się, że Czarek mimo to był zdecydowanie zbyt świeży… Przez to pomimo tego, że na rozprężalni wszystkie elementy wychodziły bardzo dobrze, to niestety na czworoboku już nie było tak kolorowo. Niestety gdy Chenaro usłyszał muzykę, oklaski plus ludzi na widowni to za bardzo się podniecił i nafukał i zostało tak do końca przejazdu. W związku z tym nie byłam do końca pewna jak on się będzie zachowywał, więc jechałam dosyć asekuracyjnie i nie mogłam dopracować elementów bo siedziałam trochę jak na tykającej bombie zamiast jechać konia od zadu na pomocach. Odbiło się to na większości przejść z galopu do stępa, czy zatrzymania kiedy to mi się rozpadał nagle zamiast się podstawić. Tak że przy zmianie nogi przejął sam inicjatywę i wyszło to dość słabo. Główna wtopa zdarzyła nam się przy kontrgalopie, kiedy to się zupełnie rozpadł, zresztą nie wiem nawet dlaczego. Być może dlatego gdy za bardzo pędził ze mną to zamiast przejąć inicjatywę zdrewniałam i siedziałam na nim i podróżowałam. Później z jednej strony było trochę mało miejsca przez co nie wiedziałam, czy mam zagalopować ponownie czy nie, a z drugiej strony nie wiedziałam czy zagalopuje mi z dobrej nogi, tak więc ostatecznie zostałam w kłusie, przeszłam do stępa i dopiero kontynuowałam przejazd. Niestety za dwa ruchy dostałam oceny od 1-4, czyli jak to Pani Gosia powiedziała, za darmo oddałam punkty…

Ostatecznie zdobyłam wynik 61,78% i uplasowałam się na 12 pozycji. Czyli podsumowując mogło by być lepiej. W związku z takim zachowaniem Czarka, postanowiłyśmy, że po zakończeniu konkursów na hali jeszcze go pojeździmy i oczywiście tak jak się spodziewałam, jako że nie jest to głupi koń, zachowywał się niezmiernie przyzwoicie. Przećwiczyłyśmy większość elementów z jutrzejszego programu i wychodziły dość dobrze.

IMG_7340

IMG_7355

Co do jutra to na Timim ponownie startuję 7.55, a na Czarku 14.15, tyle że tym razem będziemy się rozprężać jeszcze pół godziny wcześniej czyli 1,5h…

 

Komentarze

10

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.