Plan B

Dzisiejszy dzień był chwilą prawdy zarówno dla mnie jak i dla Sojuza. Dzisiaj miałam pierwszy raz od wizyty lekarza zakłusować. Gdy przyjechałam do stajni byłam pełna optymizmu, jednak gdy wsiadłam na konia straciłam tę pewność. Bałam się zakłusować, ponieważ miałam przeczucie że coś jest nie tak. I niestety ono się sprawdziło. Po zakłusowaniu, co prawda nie dużo, ale kulał. Pierwsze koło było średnie, ale już następne lepsze, co dało mi odrobinę nadziei. Od razu zadzwoniłam do mamy, która bez chwili zwłoki skontaktowała się z lekarzem. Powiedział on, że Smok nie dostanie już więcej leków i że niektórym koniom zajmuje nawet 10 dni powrót do pełnej sprawności po czymś takim. Tak więc mam na nim przez trzy dni kłusować łącznie po piętnaście minut z przerwami na prostej. W ten sposób stawy ruszając się, tym samym będą się odżywiać. Jeżeli po tych trzech dniach się nie poprawi, będzie trzeba odstawić Smoka na kolejny tydzień, co oznaczałoby, że zawody w Racocie też będą dla nas nieaktualne :(

W każdym razie przynajmniej mogłam nareszcie kłusować. Na początku Sojuz był zupełnie sztywny, ale z czasem jak się rozgrzewał, stawał się coraz fajniejszy. Oczywiście nie było tak dobrze jak przed przerwą, ale i tak dobry początek. Jeździłam albo po ścianie, albo po jak największych łukach jakie mogłam zrobić na tej ujeżdżalni.

Na koniec jazdy Smok był już całkiem fajny, ale zmartwiło mnie to ze po 15 min. kłusa z przerwami na stęp, trochę się spocił. Oznacza to, że z jego kondycja spadła. Nie wiem czy zdążymy z przygotowaniem do Eliminacji do Mistrzostw Polski, które są w czerwcu. Ale jak na razie musimy się skupić na tym żeby w pełni wyzdrowieć… Trzymajcie kciuki :)

Komentarze

6

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.