Poobijane nóżki

Biorąc pod uwagę ostatnie treningi po raz pierwszy w życiu mam wrażenie, że fajniejsze jest ujeżdżenie niż skoki. Oczywiście wiąże się to z moimi odczuciami podczas jazdy i z tym czy wychodzą mi dane ćwiczenia czy nie. A jak na razie o wiele lepiej wychodzi mi dresaż.

Wczoraj miałam jazdę ujeżdżeniową. Ogarnęłam już w miarę sprawę rozluźniania konia w stępie, kłusie i galopie (czasami tylko nie chce mi zostać w niższym ustawieniu), tak więc przyszedł czas na trudniejsze elementy. Zaczęło się normalnie z przejściami, kółkami, potem weszły dodania w kłusie i łopatki, a dalej ustępowania, trawersy i ciągi w kłusie. Podczas jazdy na ścianach albo na czworoboku cały czas powinno się jeździć w lekkiej łopatce (pan Łukasz mocno się namęczył, żeby wbić mi to do głowy), w związku z czym już nie miałam z nimi większego problemu. O dziwo trawersy wychodziły mi znakomicie (bardzo lubię tę figurę), niestety z resztą było już troszkę gorzej :(

Zaczęliśmy od ustępowań. Problem był taki, że ja miałam w zwyczaju robić je w następujący sposób: opieram konia na zewnętrznej wodzy, obciążam bardziej wewnętrzne strzemię i trochę cofam wewnętrzną łydkę spychając konia w przeciwnym kierunku- i niby powinno tak być. Pan Łukasz ma na to jednak inny sposób, a mianowicie: to samo z wodzą i obciążeniem, ale łydki nie cofa do tyłu tylko lekko przekręca ją tak by palce były bardziej na zewnątrz i w tym samym miejscu co zwykle trzyma się łydkę, przyciska ją. A tu nagle koń świetnie robi ustępowanie! Takie sprytne :)

Co do ciągów to skoro lubię trawersy teoretycznie powinny mi dobrze wychodzić, ale nie tym razem. Ciąg polega na robieniu trawersu w bok. Niby proste, ale nie bardzo. Mianowicie trzeba jeszcze wyjechać półwolty w łopatce, na lini środkowej przez chwilę trzymać łopatkę a potem nagle w trawers i spychać konia w bok, przy tym starając się by koń poruszał się zarówno do przodu jak i w bok, a do tego jeszcze był rozluźniony i cały pakiet z podstawianiem. Jeszcze tego nie ogarniam, ale to dopiero pierwsza jazda, więc jestem dobrej myśli.

W każdym razie wczorajsza jazda ujeżdżeniowa była bardzo sympatyczna, w przeciwieństwie do dzisiejszych skoków. Co prawda pan Łukasz powiedział, że było lepiej niż wcześniej, ale ja nie miałam takich odczuć :(

Moim największym problemem jest utrzymanie prawidłowej sylwetki. Tak jak wcześniej najwięcej kłopotów miał z odległością, ale teraz na Ostlerze nareszcie zgadza się reguła, że jeżeli utrzymuje się stały rytm to odległość przychodzi sama (przynajmniej w większości przypadków :P). Co do sylwetki, to moim zadaniem jest by: przy najeździe i przed odskokiem odchylać się do tyłu, mieć oparcie w strzemionach (”jakby za przeszkodą był dwumetrowy zeskok”); przed odskokiem otwierać palce i lekko oddawać wodze cały czas będąc odchylonym do tyłu. Niestety przy tym mam jeszcze nie przyśpieszać, a jak mi koń atakuje przeszkodę to nie ciągnąć za wodze.

W związku z tym, że cały czas „za szybko się pochylam i kładę się na konia” (pomimo tego że sama nie wiem kiedy), poza tym mam za sztywną ciągnącą rękę itp. biedny Ostler troszkę sobie dzisiaj poobijał nóżki. Najpierw skakaliśmy mały porkurek, potem większy (inna sprawa, że Ostler po każdym skoku pędzi jak dziki, tak więc nie dziwcie się, że mało co nie zabiłam się gdy miałam trafić w dwie przeszkody po sobie w linii), a gdy przestało mi wychodzić zupełnie skupiliśmy się tylko na jednej przeszkodzie (jeszcze wyższej niż wyższy parkurek). I tak w kółko skakaliśmy tą jedną przeszkodę, i te drągi spadały, ja się denerwowałam, koń najeżdżał na tą przeszkodę coraz bardziej asekuracyjnie, i niby pod koniec zaczęło mi coś wychodzić, ale i tak skakało mi się słabo :(

Właśnie dlatego pan Łukasz wsadził mnie na Godecję, która jest o wiele bardziej energiczna i nabuzowana, przez co o wiele trudniejsza niż Ostler. Do tego jeśli się ją pociągnie za pysk to ona w odpowiedzi sama zaczyna napierać i jeszcze bardziej przyśpiesza. Tak więc po prostu musiałam zajarzyć o co chodzi, a jutro jeżdżąc na nim mam to sobie jeszcze utrwalać :)

Zrobiłam  dla Was kilka fotek Sopotu za dnia:

IMG_4072 IMG_4073 IMG_4076 IMG_4077 IMG_4078

IMG_4079

 

posiłki przygotowane dla Ostlerka:

IMG_4074

Mam gdzie stępować…:

IMG_4071

a to słodziaki Pana Łukasza -Godecja:

IMG_4068

Przystojniak Branco:

IMG_4070

Big Ben:IMG_4069I mój śliczny Ostlerek <3

IMG_4081

Komentarze

7

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.