Przerażenie na ujeżdżenie

Dzisiaj miałam ujeżdżenie z Królikiem. Na początku było rozprężenie. Niestety było nas na czworoboku 6 osób, więc zderzenia czołowe zdarzały się non stop. A po drugie za czworobokiem w krzakach stajenni majstrowali coś przy traktorze. Oczywiście konie (głównie Sojuz) umierały ze strachu. W ogóle nie mogłam tam podjechać. No ale np. w galopie było nieuniknione żeby się nie spłoszył więc brykanka nie zabrakło.

Po rozprężeniu królik poprosił żebyśmy jechali po kolei programy ujeżdżeniowe, te które mamy na zawodach. Przez to że Ania i Ala spieszyły się na kolejkę WKD do Warszawy a ja z nimi jechałam żeby mnie podwiozły na kolejkę tyle, że w drugą stronę musiałyśmy się ostro sprężać. Dlatego wpakowałyśmy się jako pierwsze do jazdy. Ja byłam trzecia a potem prawie od razu pojechałam do stajni bo w 10 min musiałam jeszcze Smokowi zrobić nogi. Ale wracając do mojego przejazdu jechało mi się całkiem dobrze. Oczywiście oprócz jego struchlenia na widok krzaków i ściany Maksimusa (przy której przejeżdżał z 1000000 razy). Przynajmniej Królik powiedziała że wygląda to bardzo fajnie :) No i Sojuz dzisiaj był znacznie milszy w pysku i od razu zrobiło się bardzo przyjemnie. Czemu nie może być tak zawsze?!

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.