Rodeo

Dzisiaj mam do opowiedzenia historię, która nie spotkała bezpośrednio mnie, tylko moją mamę:

Gdy wyszła rano z domu zobaczyła, że jest tylko zero stopni i stwierdziła, że chyba trzeba założyć Smokowi grubszą derkę. Jak pomyślała, tak zrobiła. Zajechała po drodze do pracy do Smoka, który jak zwykle o tej porze był już na padoku. Na początku chętnie do niej podszedł i uprzejmie zjadł podane na przywitanie kilka marchewek. Dał się rozebrać z derek które miał na sobie, a miał dwie: polarową a na niej padokową. Przy zdejmowaniu drugiej derki już objawił niepokój, a po jej zdjęciu uciekł galopem. No i tu się zaczęło rodeo.

Mama stała na padoku z grubszą derką w ręku, ubrana jak do pracy, spódniczka itp. A kucyś na każdą próbę podejścia z derką szalał dookoła, podskakiwał, strzelał zadem i generalnie biegał wokół niej, nie dając do siebie podejść. Mama próbowała różnych myków, np zostawiła derkę na trawie, a sama szła do konisia i próbowała go złapać. Nawet dał się raz złapać za kantar, ale żeby podejść do derki, to już nie chciał. Stał zaparty tylnimi nogami, jak by chciał powiedzieć

“W życiu tam nie podejdę!”

Derka była straaaaszna, taka okropna, ziejąca ogniem i w ogóle PRZERAŻAJĄCA. Oczywiście inne konie dołączyły to baletu i był moment gdy mama stała na środku, a wszystkie pięć koni biegało sobie dookoła w różnych konfiguracjach.

Wreszcie sytuacja zwróciła uwagę jednego z pracowników ze stajni. Przyszedł i próbował podejść Sojuza tym sposobem, że złapał Wichra za kantar i próbował podejść do Smoka z Wichrem w ręku. Ale nasz się nie dał podejść i zwiewał mimo to. Potem nadjechał traktorem właściciel stajni i przyłączył się do łapania konisia. Oczywiście w czasie galopady Smok był goły i świecił swoim Super-Sojuzem wszem i wobec. Pomimo tego, że trzy osoby zaczęły osaczać Smoka ten wciąż zwiewał. Mama w końcu stanęła bez ruchu na padoku i po prostu przyglądała się sytuacji, a tych dwóch panów usiłowało złapać konia. I wtedy… Smok się rozejrzał dookoła i nagle skierował się do mamy. Podszedł prosto do niej i stanął przed nią jak by chciał się poskarżyć:

“Zobacz co oni ze mną wyprawiają! Możesz mi pomóc?”

I mama zaczęła do niego uspokajająco mówić, potem odwróciła go tyłem do straaaaaasznej derki, która wciąż leżała na środku padoku, a wtedy właściciel stajni ją podniósł, przyniósł baaaardzo powoli do Smoka i dał mu ją powąchać. Jak już Sojuz powąchał derkę, to natychmiast, jak to jest w jego zwyczaju, przestał się nią interesować i dał się normalnie ubrać. A potem stał sobie, już ubrany, patrzył jak mama odchodzi i zdawał się pytać:

“…i o to było to całe zamieszanie???”

Cała historia zajęła pół godziny… Strach ma wielkie oczy! :)

Komentarze

15
  • robin565

    To śmieszniejsze niż to, że podobnież prawie wszystkie konie boją się Pudziana x )

    Odpowiedz
  • Magda :)

    He he :) nasze konie tak mają jak pada deszcz albo jest brzydka pogoda i chcemy je złapać i wziąć do boksu ;] Jednym słowem konie są dziwne ^^

    Odpowiedz
    • Vicky

      Só um peaCantu:grso a coisa corra mal com o Moreirense e o benfica, e nas proximas jornadas fiquemos no pior cenario há 16 pontos do 3º lugar, e estejamos a lutar com o Beira Mar e Moreirense para a zona de descida, mesmo assim acham que não se justifica novas eleições?É que a desculpa é que agora só iria piorar, eu não vejo nada pior que este cenário.

      Odpowiedz
  • Werka

    heh miałam podobnie. Dostałam konia na jazdę i instruktorka mówi że jest w stajni i nie będzesz musiała biegać i go szukać po padokach. No to idę i partrzę nie ma go to idę i pytam się na którym padoku jest ale że instruktorka poszła ze mna by wziąść konia do karuzeli jej końbez problemu dał się złapać a mój leci na drugi wielki koniec padoku i stoji to ja podchodzę i on znów to ale dało się złapać i jeszcze inna lepsza historia w drugiej staji konie są przyzwyczajone że mają wrócić d stajni i chodzą sobie na pola dostałyśmy zlecenie by pójść i je złapać a będzemy mogłu poskakacw eku z nimi to ja wiziełam uwiąz ja dorwałąm źrebaka a moja koleżanka miała złapać takiego 6-letniego wałacha. no i on zaczoł świroawać więc posżłyśmy z źrebakiem któego matkę sprzedali jak ten źrebak miał z 6 miesięcy. Noi i idziemy 3-4 kroki on się zatrzymuje 3 minuty postoju i idziemy znów i tak cały czas a co lepsze do przejśćia było ok 2 km więc trochę pochodziłyśmy sobie ;D

    Odpowiedz
  • Magda :)

    Wrzuciłabyś wszystkie filmiki jak spadasz z konia ? :) Oglądałam kilka i były taki fajne ^^

    Odpowiedz
  • Magda :)

    A to je oglądałam już :) a nwm czemu fajne , takie ciekawe . :)

    Odpowiedz
  • ba dums

    Fąfa się wynosi jeszcze

    Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.