Sam na sam z koniem :P

W związku z międzynarodowymi zawodami organizowanymi w Strzegomiu, na które wybrał się pan Łukasz z Godecją zostałam sama z dwoma końmi do jazdy. Szczerze mówiąc nie lubię prowadzić sobie samej treningu, bo nigdy nie wiem czy ćwiczenie, które wykonuję jest w 100% dobrze wykonywane. Poza tym nie wiem czasami jakie ćwiczenia robić, albo jak mam się zachować gdy coś nie wychodzi. Szczególnie ważne jest to na Timonie, którego bardzo szybko można nauczyć jakiś złych nawyków. Na szczęście moje zadanie jest w miarę proste, a do tego identyczne w przypadku obydwu koni: mam utrzymywać leciutki kontakt tak by chłopcy sami się nieśli i starać się by chodzili rozluźnieni z głową na dole. O dziwo jak na razie moje trening były całkiem sensowne i udane, przynajmniej w moim odczuciu bo pewnie gdyby był ze mną Trenejro to mógłby się do czegoś przyczepić :P

Do tej pory miałam trzy „samodzielne jazdy” zaczynając od środy. Co bardzo fajnie, już podczas tych trzech jazd widać progres szczególnie u Sojuza. Oczywiście to ja odczuwam różnicę, ponieważ zaczął bardzo ładnie się rozluźniać i może wreszcie pracować plecami, lecz w takiej sytuacji przydałby się trener żeby np. powiedzieć czy nie ma za mocnego kontaktu, czy więcej łydki dawać, żeby się koń podstawił itp…

Moim zdaniem największe znaczenie (jak na razie) miała druga jazda, którą całą spędziłam na drągach. Idealnie się złożyło, bo gdy przyjechałam na plac z Timonem (którego specjalnie wzięłam jako pierwszego, bo on nie boi się gdy ktoś przestawia drągi, więc mogłabym coś ustawić bezproblemowo) było tam mnóstwo rozłożonych drągów: na kłus, cavalettki na trzy fule w galopie, oraz po kole. I tak był mały problem z podnoszeniem drągów, bo za każdym razem trzeba było zsiadać i…

Na obydwu koniach jeździłam na czarnej wodzy ponieważ zależało mi żeby pracowały górą pleców, więc szyja nie nie mogła być wyżej niż na wysokości pleców. Oba konie pracowały bardzo ładnie, bardzo dobrze zrobiły im galopy przez cavalettki, co prawda ze Scottim był na początku lekki problem żeby się podczas nich nie rozpędzał, szczególnie że wtedy na placu były jeszcze trzy inne konie. Nie powinnam tego pisać , bo przecież pan Łukasz może wejść na bloga i będę miała kolejne ciasto spadkowe do zrobienia , ale podczas jazdy na Timim był właśnie taki jeden mały incydent :P Kiedy przejeżdżałam tą linie z trzech cavaletek w galopie, Agata (która wtedy była zupełnie pochłonięta pracą nad Obłokiem) wyjechała kłusem dokładnie naprzeciwko ostatniej cavaletki, no i oczywiście gdy Tim to zobaczył to natychmiast stopka i do tyłu, podczas gdy ja do przodu :P Na szczęście nic się nikomu nie stało, plac jest zagrodzony więc i Timon nie zwiał bo tak to chyba ze dwie godziny bym go łapała na tym Hipodromie… Wsiadłam jakby nigdy nic i dokończyłam jazdę z powodzeniem (pod względem konia).

Tak jak napisałam na początku jeżeli nie ma trenera też nie wiem czasami, w którym momencie mam skończyć trening i właśnie dlatego po jeździe drągowej byłam trochę na siebie zła. Gdy kilka ostatnich razy jechałam te cavalettki raz udało mi się tak ładnie przejechać w rozluźnieniu, fule się zgadzały i nie było puknięcia i wtedy właśnie powinnam skończyć z dobrym akcentem, ale sobie pomyślałam, że skoro tak ładnie Timkowi to się udaje to można przejechać jeszcze raz. No i niestety następne nie były już takie ładne, a do tego Scotti był już zmęczony, co zaczynał nagminnie okazywać :(

W związku z tym, że przedwczoraj kucyki tak wymęczyłam, stwierdziłam że wczorajsza jazda powinna być bardziej odpoczynkiem, dlatego na obydwu tylko trochę rozgrzewałam się na drągach (oczywiście starając się by byli rozluźnieni) a potem wyszłam na tor i sobie troszkę pogalopowałam pomiędzy przeszkodami. Na Timim się udało, był bardzo grzeczny i spokojny, czego się nie spodziewałam bo aż założyłam kamizelkę na wypadek gdyby dostał jakiegoś odpału.

IMG_0963

Z kolei Sojuz chyba nie był gotowy na taką próbę, bo jak tylko wyszłam z placu, od razu zaczął się na wszystko gapić, a rozluźnienie szlag trafił. Dlatego pogalopowałam sobie jedynie po dużym kole na trawie, w końcu musi się w końcu przyzwyczaić do tego terenu, bo gdy pan Łukasz wróci pewnie będziemy skakać kros :)

Oprócz samych jazd na Timim, staram się mu pokazywać, każdą przeszkodę, żeby przez nie przeszedł lub powąchał, oraz jak najdziwniejsze rzeczy oprócz przeszkód. Zaczęłam od płyty betonowej zakrywającej jakiś odpływ w ziemi, przez który miał przejść. Na początku nie było łatwo, za pierwszym razem musiam się nieźle nakręcić dookoła, żeby w końcu przeskoczył, ale w końcu udało mu się z tym białym czymś na ziemi oswoić. Co prawda musiałam zsiadać podchodzić z kucykiem, pokazując, że stoję na niej i w końcu przekonał się żeby ją powąchać, a Timi coś wącha natychmiast przestaje się tego bać :) Oczywiście ta płyta betonowa to zupełnie inny stwór, od identycznej będącej w drugiej części hipodromu, ale z nią poradziliśmy sobie już szybciej :P

A teraz przed nami kolejny samotny weekend i zaczynam się zastanawiać jak go kucykom zagospodarować…

Komentarze

12
  • kampaw

    Hej Gosiu. Od dawna zastanawiam się nad jednym – jak jesteś w stanie pogodzić szkołę (jesteś w pierwszej klasie liceum, prawda?) oraz konie? Oczywiście to nie ma mieć żadnego złośliwego sensu czy coś, po prostu jestem ciekawa. Sama będąc w 1 klasie liceum nie byłam w stanie chociaż co drugi dzień jechać do konia (co prawda powrót do domu ze szkoły zajmował mi godzinę i kolejne 20 minut do stajni, więc tu marnowałam trochę czasu), musiałam znaleźć współdzierżawcę. A Ty, dwa konie, starty w zawodach, szkoła i dajesz radę. Naprawdę podziwiam, a jednocześnie jestem ciekawa JAK? :)

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Na razie daję radę, bo jeszcze nie ma tak bardzo dużo pracy w szkole. Mam wszystko zorganizowane tak, że przejazdy zajmują mi jak najmniej czasu. Teraz mam dwa konie, ale to jest sytuacja dopóki Sojuz się nie sprzeda. Dwóch koni na pewno nie dam rady pogodzić z liceum, stąd też decyzja o sprzedaży Smoka.

      Odpowiedz
  • Weronika

    Jak jesteś sama to będziesz np. skakała jakieś malutkie przeszkody albo crossówki? ;P

    Odpowiedz
  • Ni

    Do jakiego liceum sie dostałaś??? ;)

    Odpowiedz
  • Nett

    A ile ma Sojuz cm w kłębie? ;)

    Odpowiedz
  • Keithi Si

    Przepraszam, że znów wspomne o szkole i odnajdywaniu czasu. Ale chciałabym Ci zadać “parę” pytań. Po pierwszy czy mama postaiła Ci kiedyś warunek, że koniec z końmi jak się przestaniesz uczyć? Bo ja mam taki problem, aktualnie chodzę do II gimnazjum, miałam świadectwo z paskiem w każdej klasie, al eostatnio jakos tak czwórki dostaje, ale moim zdaniem a to pewne że to nie wina koni! Ale po prostu nie jestem jakaś najlepsza jak reszta koleżanek. Po za tym chciałabym zacząć bardziej karierę sportową,a o koniu marzę od 4 lat. I tu też rozwija się pytanie jak namówić mamę??? Od razu mówię, że tak, tak mam warunki. Pierwsza opcja to koń mieszkałby w stajni u mojej babci – 300 m od mojego domu ( któraj jest opuszczona ), siano, słoma, pasza, trawa, pastwisko, towarzysz zapewnione. Druga opcja to, zaakwaterowanie w stadninie do której jeżdżę ( 2 km od domu ). A Ty jak radziłaś i radzisz w takeij sytuacji, dużo nauki, koń, jak dzielisz ten czas? I jak namówić rodziców na konia, skoro warunki i pieniądze są?

    Odpowiedz
    • zebrazklasa

      Ja szczerze mówiąc nie umiem powiedzieć jak przekonać rodziców, bo nie znam twoich. Mój tata kiedyś powiedział, że konie są aktualne jeśli na koniec roku będę miała średnią conajmniej 5,4. Nigdy potem nie miałam mniejszej żeby nie dawać mu argumentu do ręki. Nie było trudno przekonać mamę do mojej pasji, bo widziała, że się z nią praktycznie urodziłam. Natomiast my nie miałyśmy stajni, więc kupno konia oznaczało dla nas ogromne koszty i to stanowiło i stanowi największy problem. Myślę, że musisz po prostu nieustająco mówić rodzicom, że chciałabyś mieć konia sportowego, że są warunki etc, muszą uwierzyć w to że jest to dla Ciebie bardzo ważne. Zatem proś, tłumacz, negocjuj, mów, że to samo zdrowie, że będziesz się starać w szkole, etc itp. trzymam kciuki, żeby Ci się udało :)

      Odpowiedz

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.