Dzień z życia praktykanta

Hej wszystkim! Wydaje mi się, że to już najwyższy czas aby pokazać Wam jak mi się tutaj żyje i pracuje, czyli dzień jak co dzień z życia praktykanta :) Przy okazji z góry przepraszam za jakość zdjęć, ponieważ zapewne jesteście przyzwyczajeni do arcydzieł mojej mamy, tymczasem obecne w większości wykonane są telefonem, jeszcze przy średnim świetle.

Nadrabiam: Finał Pucharu Polski

Niektórzy z Was już się niepokoili, że porzucam bloga.

Zgrupowanie w BB

Zgrupowanie w Białym Borze niestety już dobiegło końca, po dwóch dniach ciężkiej pracy czas wracać do domu.

Dobre fluidy :D

Przedwczoraj jako, że po tygodniowych wakacjach wrócił do Sopotu Pan Łukasz odbyły się pierwsze prawdziwe treningi od zawodów w Strzegomiu (przynajmniej w moim przypadku).

Z sanatoryjnych korytarzy…

No więc dojechałam. Dojechałam i się trochę załamałam, bo w sanatorium najpierw poczułam się trochę jak w szpitalu połączonym z wojskiem.

Nie jeden tylko dwa

Chciałam się podzielić wiadomością, że moja obecna stajnia jednak ma stronę internetową.

Wróciłam!

Wróciłam z wakacji dzisiaj w nocy! Jeszcze nie widziałam swojego Smoczka, którym w czasie mojej nieobecności zajmował się Królik.

Nareszcie w siodle!

Pierwsze co zrobiłam po wstaniu to zjedzenie śniadania i POJECHANIE DO STAJNI!!! Byłam troszkę zła, gdyż kowal który miał dzisiaj przyjechać ZNOWU przełożył wizytę i ma przyjechać w poniedziałek.

Marzenia jeździeckie…

Marzenia są potrzebne, żeby wiedzieć co się chce osiągnąć.

Jazda próbna na dużym koniu

Jechałyśmy z mamą ponad 6 godzin, żeby przyjechać do stajni w której stoi ten koń.