U rehabilitanta

Z powodu tegotygodniowych wizyt u lekarzy i innych rehabilitantów wypada mi sporo treningów. Dzisiaj np byłam u rehabilitanta o 19.00 ponieważ mama odebrała moje zdjęcia rentgenowskie kręgosłupa. No i okazało się, że po całości jest w złym stanie. Np kręgosłup szyjny nie ma naturalnej krzywizny tzn, że patrząc na niego z boku jest prawie prosty. Część piersiowa ma skoliozę i spłaszczenie dysków międzykręgowych, a część lędźwiowa jest najgorsza, bo ma również brak krzywizny (z boku patrząc jest zupełnie prosty), oraz mam dyskopatię, stąd bóle przez pośladek. Następną wizytę u ortopedy mam 15 listopada, a w międzyczasie trzeba coś robić, więc poszłyśmy dzisiaj do rehabilitanta. On jak zobaczył zdjęcia był zmartwiony. Ale twierdzi, że rehabilitacją można przywrócić te krzywizny kręgosłupa. Ale przykład sukcesu rehabilitacji jaki podał, to był człowiek po 60tce, który po ROKU rehabilitacji wrócił do formy. Fajnie! Potem wyginał mnie i przeginał na tyle sposobów, że w szyi coś mi przeskoczyło 6 razy! Ponownie idę do niego we środę na 15.00, a potem zaraz na trening skokowy jakoś muszę się dostać…

Co do Stefana, w związku z ograniczeniem treningów w tym tyg będzie chodził codziennie do maszyny na 45 min, a resztę dopiero odpocznie na padoku. Mama rano była w stajni, żeby to ustalić i Stefcio był na padoczku, ubrany w cieplutką dereczkę, żując sianko, które im tam wyłożono.

Jutro dla odmiany wizyta u ortodonty, a tuż po niej postaram się dojechać do stajni i ruszyć Smoczysko. Tak więc do jutra!

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.