Uznana jako pingwin

Przyszła wyczekiwana chwila spokoju dzięki czemu nareszcie mogę odrobić zaległości wpisowe ;) Ostatnio skończyłam na opisie pierwszego dnia zawodów ujeżdżeniowych, podczas którego na Timim w P poszło mi bardzo dobrze, a z kolei Czarek nie popisał się zbytnio z powodu nadmiaru energii na czworoboku.

Odnośnie drugiego dnia po raz koleiny na Scottim startowałam trochę przed godziną 8.00, co oznaczało, że po raz kolejny musiałam być na rozprężalni przed 7.00. Tym razem jednak rano było znacznie zimniej niż poprzedniego dnia, dosłownie zamarzały mi ręce podczas jazdy, a do tego jakoś nie miałam wtedy zbytnio cierpliwości do kucyka przez co czasami zdarzały mi się zbyt mocne półparady itp.

IMG_7596

Na szczęście udało się pani Gosi mnie trochę uspokajać i ostatecznie sam czworobok jechało mi się całkiem dobrze. Scotty był w miarę rozluźniony, stabilny na kontakcie, ale niestety po raz kolejny (trochę wstyd :P) musiałam zrobić pomyłkę… a nawet dwie. Wykonałam wszystkie figury i elementy programu, rysunki i przejścia się zgadzały, ale niestety zupełnie zapomniałam, że podczas obydwu przekątnych w kłusie dodanym powinnam anglezować… Na szczęście sędziowie nie chcieli przeszkadzać mi w kontynuacji przejazdu i z tego powodu nie zasygnalizowali pierwszej pomyłki, przez co (jak się okazało) nie mogli mi dać punktów za drugą pomyłkę (takie są przepisy). Ostatecznie po raz kolejny pomyłka uszła mi na sucho, ponieważ uzyskałam wynik 67,867% z którym znów zdobyłam pierwsze miejsce w konkursie :D

IMG_7625

Konkurs klasy C, czyli drugi półfinał HPP Juniorów zaczynał się około 12.00, a jako, że tym razem wylosowałam numerek 17 startowałam dopiero o 14.15. Nie oznaczało to jednak, że mam wolne, ponieważ razem z p. Gosią stwierdziłyśmy, że skoro poprzedniego dnia po trochę mniej niż godzinnym rozprężeniu Czaruś miał zbyt dużo energii to tym razem musimy go jeszcze bardziej zmęczyć. W związku z tym już około 12.30 siedziałam na koniu… Pierwszą godzinę rozprężenia przeznaczyłyśmy na dobre rozgrzanie kucyka oraz jazdę na dłuższej szyi w kłusie i galopie, głównie w celu jego spuszczenia z pary.

Okazało się poprzedniego dnia oprócz za krótkiej rozgrzewki popełniłyśmy również inny błąd, a mianowicie pracowałyśmy na hali, która zdecydowanie uspokaja kucyka, sprawiając tym samym, że wydaje się on gotowy do startu zbyt wcześnie. W sobotę całe półtorej godziny jeździłyśmy na dworzu gdzie ciągle pojawiały się okazje do pobudzania się, dzięki czemu mogłyśmy oszacować rzeczywisty poziom energetyczny Czarka. Do tego czasami jeszcze kontrolnie prowokowałyśmy go np. dodaniami w galopie, aby sprawdzić czy “zostanie ze mną” i tak upłynęła nam godzina. Pierwsze ćwiczenia zaczęliśmy około 40 min przed startem. Na początku Czaruś nie chciał się do końca rozluźnić i był trochę mocny na prawej wodzy, ale poprzez dużą ilość łopatek i ustępowań od łydki udało sie to przepracować. Ostatecznie po przećwiczeniu większości elementów z programu C2 Chenaro był już dość zmęczony dzięki czemu nareszcie musiałam zacząć go trochę jechać do przodu tym samym mając go lepiej na łydkach. Na szczęście po wjechaniu na czworobok mimo widowni, oklasków i muzyki w tle tak pozostało i szczerze mówiąc ten przejazd był chyba najlepszym ujeżdżeniowym programem w moim życiu!

Jechało mi się super, Czaruś był mega lekki i łatwy do prowadzenia. Do tego jako, że miałam go w łydkach to mogłam lepiej przygotowywać ruchy i egzekwować je w konkretnym miejscu np. lotne zmiany nogi. Dodatkowo ja byłam jakoś wyjątkowo świadoma podczas tego przejazdu dzięki czemu mogłam przygotowywać wszystkie ruchy. Oczywiście wkradło się kilka błędów: półpirutet w stępie w prawo kiedy to Czaruś na chwile stanął zadem, sekwencja z zatrzymaniem i cofaniem, która na treningach wychodziła nam zwykle znacznie lepiej, oraz jedna zmiana nogi niestety z przytupem. Mimo tego okazało się że mój przejazd był prawie najlepszy ze wszystkich juniorów!!!! :) (jedynie Zuzia Haber mnie pobiła ;*)

Tego samego dnia postanowiłyśmy z p. Gosią, że zrobimy Czarusiowi jeszcze jeden trening na wszelki wypadek, aby nie nagromadziło mu się zbyt dużo energii i jak widzieliście na filmiku na fb skończyło się na skakaniu przeszkódek na munsztuku i w siodle ujeżdżeniowym :D.

Ostatniego dnia tak jak sobie obiecałam, wreszcie przejechałam program P4 bez pomyłki! :) Tym razem zaczęłam się uczyć programu już poprzedniego dnia, a poza tym był on dość łatwy do zapamiętania ponieważ polegał głównie na kołach i przekątnych.
Jechało mi się całkiem dobrze, tym razem miałam do Timka znacznie więcej cierpliwości niż poprzedniego dnia dzięki czemu również szybciej udało nam się go rozluźnić. Ostatecznie po trzech wygranych konkursach zajęłam (jak można było się spodziewać :P) pierwsze miejsce w klasyfikacji ogólnej i tym samym mogłam poprowadzić rundę honorową (oczywiście w galopie, ale i tak nie było zbyt dużego szaleństwa :P).

IMG_7665

IMG_7677
Bardzo miłym akcentem tego dnia było pojawienie się na widowni Natalii, Gabrysi i Wiktorii, które przyjechały na zawody specjalnie dla mnie! Kibicowały mi na widowni gdy jechałam ze Scottym:
IMG_7647
Ale też pomagały mi w stajni po przejeździe na Czarku, co wzbudziło pewne zaskoczenie i zdziwienie wśród pozostałych zawodniczek… ;) Natomiast dla mnie to ogromna frajda i pomoc za co dziewczynom bardzo dziękuję!
Jeśli ktoś z czytelników bloga będzie mógł być na zawodach i będzie chciał pomóc mi w stajni – zapraszam!To na prawdę bardzo pomaga, a dodatkowo mogę Was poznać trochę bliżej :)
IMG_7867
IMG_7882
IMG_7886
IMG_7889
 Co więcej, bez nich chyba nie udało by się zapakować i wyjechać z zawodów! Nawet tata Gabrysi był zaangażowany! Ogromne podziękowania!
 12966546_10205956726261609_1388164223_n
Ale wracając to HPP Juniorów:
W finale HPP w konkursie juniorów kolejność startów szła w odwrotnej kolejności do zajmowanych miejsc, więc jako, że uplasowałam się po drugim dniu na pozycji 8 to startowałam mniej więcej w połowie stawki. Tym razem również rozprężałyśmy się półtorej godziny, jednak jako, że poprzedniego dnia Czaruś dostał lekki wycisk to nie miał już aż tyle energii przez co okazało się, że zostało nam trochę zbyt dużo czasu. Ogólnie kucyk prowadził się całkiem dobrze, lecz ja z kolei nie byłam tak skoncentrowana (prawdopodobnie dlatego, że złapał mnie znacznie większy stresik) i niestety odbiło się to na przejeździe :(. Można powiedzieć że ponad 67% to bardzo dobry wynik (i tak w sumie jest) ale moim zdaniem mogłam pojechać znacznie lepiej! Nie dość że Czaruś pod wpływem muzyki trochę się podniecił to jeszcze z powodu mojego zdekoncentrowania czasami nie byłam w muzyce i zdecydowanie za mało przygotowywałam wykonywane elementy przez co traciły na jakości. Jestem na siebie zła za ten freestyle, ale szykuję się mentalnie że na Mistrzostwach Polski w ujeżdżeniu które odbędą się w pierwszy weekend września w Bajardo pod Warszawą, pokażemy na co nas stać!
Tak więc zakończyły się zawody, zajęłam ostatecznie 6 miejsce, awansując z 12 po pierwszym dniu…
Chciałabym bardzo ogromnie podziękować najlepszej, najcudowniejszej, najbardziej kochanej Pani Trener Gosi Hałeła-Pawłowskiej za to że przez te kilka miesięcy współpracy nie dość, że pomogła mi znaleźć rozwiązanie na moje problemy techniczne, co dało ogromny postęp we wszystkich dyscyplinach WKKW, ale też że zaraziła mnie bakcylem ujeżdżenia i spowodowała, że chce mi się nad nim nadal pracować i w tej dyscyplinie konkurować. Czas spędzony na zawodach HPP był najlepszym do tej pory pod względem atmosfery, wsparcia, organizacji pracy jaki przeżyłam! Pani Gosiu bardzo, baaardzo, baaaardzo dziękuję i uwielbiam Panią!
IMG_7845
IMG_7835
IMG_7829
IMG_7819
IMG_7736
IMG_7728
IMG_7715
IMG_7768
IMG_7793
IMG_7783
IMG_7755

Komentarze

15

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.