W co się ubrać na Mistrzostwach Europy?

Przy okazji pakowania na ME na dwa tygodnie z uwzględnieniem różnej pogody (Irlandia w końcu), okazji (treningi, zawody, riders party, długa podróż) no i konieczności ograniczenia się jednak do jednej walizki, musiałam sobie wyraźnie zdać sprawę z tego, co najbardziej lubię nosić, co jest najwygodniejsze, najbardziej praktyczne i niezawodne, no i (trzeba to przyznać uczciwie) w czym dobrze wyglądam… Z tego też tytułu w mojej walizce znalazły się moje osobiste hity. A skoro tyle razy mówiliście żeby omawiać ciuchy, to przy tej okazji je omówię ;P

Oczywiście Mistrzostwa Europy nie są prywatnym wyjazdem, zatem PZJ kupiło nam koszulki na treningi, przegląd wet i kros.

Dlatego NA TRENINGI ubierać będę:

Koszulki polo kadrowe granatowe (biała jest na rozpoczęcie i zamknięcie mistrzostw)

 

Do koszulek konieczne są bryczesy – ja zabieram trzy pary treningowych, moich ulubionych PIKEURÓW LUGANA GRIP, które noszę praktycznie bez przerwy i widzieliście je na każdym moim zdjęciu z treningu. Mam dwie pary granatowych i jedne beżowe i przy mojej intensywności używania wciąż wyglądają jak nowe.

 

 

Ponieważ wieczorami temperatura w Millstreet spada nawet do 10 stopni musiałam pomyśleć o zabraniu bluzy i po pierwsze jest to granatowa bluza PIKEUR AMIE POLARTEC, która ma właściwości polaru i jest mega miła od wewnątrz w dotyku, bardzo lekka i ciepła, ale co ważne oddychająca. Mam ją od jesieni i bardzo ją lubię na trenigi w chłodniejsze dni, bo czuję się ciepło i lekko.

 

 

 

Do tego jeśli będzie deszcz będzie kadrowa kurtka z PZJ przeciwdeszczowa…

…wypasiony, wygodny i reprezentacyjny kask PIKEUR PRO SAFE PERFORMANCE

 

…oraz moje nowiutkie sztylpy FREE JUMP LIBERTY XC BLACK i miniczapsy FREE JUMP LIBERTY AIR, które wybrałam przez wzgląd na ich wytrzymałość i wygodę, jako że moje oficerki skokowe sprzed dwóch lat wyzionęły już ostatniego ducha. Potwierdza się też legenda o wygodzie Free Jumpów którą słyszałam od ludzi, ponieważ prosto z pudełka założyłam je na trening i od razu były bardzo komfortowe (w przeciwieństwie do ujeżdżeniowych Petrie…)

 

 

Tym sposobem zamierzam dowyglądać na treningach.

 

Na START UJEŻDŻENIOWY mam mój dwuletni już ukochany frak – jaskółkę PIKEUR JERSEY z wymienianymi wstawkami kolorystycznymi (do tej pory używałam tylko kremowej, ale kto wie, może przestawię się na róż…?), białe bryczesy z wysokim stanem PIKEUR CANDELA, które specjalnie kupiłam dwa lata temu, żeby nie było widać paska spod skróconego przodu jaskółki. Do tego koszulkę konkursową którąś ze starszych bo i tak jest przysłonięta plastronem i oficerki PETRIE, ale niestety nie te nowe z lakierem ANKY ELEGANCE tylko te nieco starsze PETRIE PADOVA, bo nowe przyszły zbyt późno żeby je rozchodzić (strasznie szkoda).

Skoro już o ujeżdżeniu to chciałabym polecić najlepsze plastrony jakie można w Polsce kupić! Przez lata eksperymentowałam z wieloma, albo nawet wszystkimi plastronami dostępnymi w Polsce i zawsze był problem, że a to część koszulki widać spod plastronu w czasie jazdy, albo się „rozwiewa” powiewając na boki w galopie, a to jak go zawiązać nie wiadomo, a to spinka się zgubiła. Wszystkie te problemy minęły od kiedy odkryłam FAIR PLAY HARMONY! Elegancki, wyględny, bezproblemowy, dobrze się pierze, nie trzeba żadnych spinek, po prostu zakładasz i masz z głowy ten temat. Ja nie jestem „kryształkowa”, ale w tych plastronach jest kryształków akurat nie za dużo, więc im je wybaczam P Mam oba poniższe modele i z czystym sercem polecam!

Do tego jak zwykle noszę kask welurowy CHARLS OWEN i granatowe rękawiczki ROECKL UNIQUE ORIGINAL ROECK-GRIP, mega wygodne, ale niestety mega drogie i nie wytrzymujące zbyt wiele czasu. Ale na razie nie odkryłam lepszej alternatywy.

 

Na kros warto nadmienić, że mamy w tym roku od PZJ pad krosowy (pierwszy raz zamiast zwykłego czapraka), oraz pasujące do niego nakładki na kaski:

Koszulki krosowe podobne do zeszłorocznych, a bryczesy białe zakładam któreś ze starszych Pikeurów cieńszych, bo jak wiadomo trochę szkoda nowych na wodę, błoto etc. Do tego kamizelki powietrzne (wzięłam zapasowy nabój razie czego), ochraniacze na ramiona etc. Na nogi Free Jumpy opisane wyżej. Tak więc wygląd będzie podobny do zeszłorocznego oprócz nakład na kask granatowej i pada.

 

 

Na skoki, a co za tym idzie zamknięcie Mistrzostw Europy mam dwie nowe rzeczy do testowania! Po pierwsze koszulkę konkursową cienką PIKEUR SABINA zrobioną z technicznej tkaniny, która szybko przenosi pot na zewnątrz:

 

 

…oraz bryczesy PIKEUR AUDREY GRIP z zupełnie nowej lejącej się nieco i CIENKIEJ tkaniny, zupełnie innej od tych które do tej pory miałam. Robię sobie duże nadzieje w związku z tymi bryczesami, bo kto nie startował latem w grubych obcisłych spodniach ten nie wie jak można się szybko ugotować. Tu akurat upał nam nie grozi, ale lato jeszcze przed nami. Ciekawa jestem czy przez ten cienki materiał nie będą prześwitywać, jak się będę w nich czuć w gorący dzień a jak w chłodny dzień, a także jak się ta tkanina będzie zachowywać w praniu. Dam Wam znać jak te bryczesy przejdą test najwyższej próby ;P

 

 

Do tego frak PIKEUR DAISY z białymi lamówkami, buty Free Jumpy i kask Pikeur Safe Pro. Na skoki na mistrzostwach zakładam też z reguły plastron.

 

 

Strasznie dużo się już napisałam, a tu jeszcze pozostaje wciąż do omówienia cały czas wolny od treningów w „prywatnych” ciuchach. Tutaj muszę przyznać, że uzależniłam się od koszulek Eskadrona z serii Equestrian Fanatics. Mam kilka i są niesamowitej jakości, bardzo komfortowe, widzicie mnie w nich na zdjęciach bez przerwy. Na co dzień używam je do treningów w ciepłe dni, ale na ME będę je nosić w czasie poza treningami. Jestem wielbicielką wygody i jakości i jak już coś dorwę co mi pasuje to mogę nosić bez przerwy

 

 

 

 

Nie można liczyć za bardzo na dobrą pogodę w Irlandii, więc wzięłam na wszelki wypadek kilka bluz. Od kiedy ją mam pokochałam miłością wielką szarą bluzę ESKADRON ANTHRA MELANGE, która po prostu idealnie pasuje do człowieka, nie ma żadnego zbędnego kaptura, suwaków, kieszeni etc. Prosta, wygodna, miękka, wygodna rzecz z jednym genialnym rozwiązaniem… Ma fabrycznie zmarszczone rękawy, tak jak normalnie sobie je podsuwamy do góry, ona tak sama ma przez specjalną wszytą gumkę. I to jest po prostu GENIALNE rozwiązanie, przynajmniej jak dla mnie!

 

 

Druga moja ulubiona bluza to GALOPEM HORSE & RIDER ROOTS. Tak jak nie jestem kryształkowa, tak wydawało by się, że nie jestem różowa, a jednak ta bluza ma coś takiego w sobie, że lubię ją nosić. Nawet niedawno Janek się zdziwił gdy zobaczył mnie kilka razy w tym różu… ;)

 

 

I wreszcie nie mogę nie wspomnieć o obowiązkowych na ME (rozpoczęcie i przegląd koni w białych) trampkach marki… SMITH’S. Nieodróżnialne od Conversów, a kosztują 49 zł lub mniej. Jedyny minus, że zamówić można tylko przez internet, a z rozmiarami u nich bardzo różnie się trafia, natomiast można odesłać. Już drugie, czy nawet trzecie mistrzostwa w nich przechodzę, plus to co na co dzień. Jak bym miała wydać tyle na trampki co woła Converse to już wolę oczywiście na końskie ciuchy…

Wydaje mi się, że rozpisałam się masakrycznie, a tymczasem opisałam tylko moje ulubione rzeczy! Szafiarką to ja chyba nie zostanę, ale możecie liczyć na moją podpowiedź co rzeczywiście jest wygodne, praktyczne i jakościowe.

Następnym razem napiszę coś pewnie po ME, ale w międzyczasie śledźcie relację z wyjazdu na FB, będą mam nadzieję (jeśli internetu wystarczy) nie tylko zdjęcia, ale i filmy live!

Komentarze

8

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.