Wielkie rozczarowanie! :(

Po południu przyjechałam do stajni jakby nigdy nic. Chciałam iść do stajni i siodłać się na skoki, ale coś mnie podkusiło żeby zobaczyć jak sobie radzi na skokach poprzednia grupa. Idę sobie uśmiechnięta, myśląc jak fajnie będzie sobie poskakać, i że dołożę wszelkich starań żeby wszystko mi wychodziło. Dochodzę do ujeżdżalni, którą nazywamy łąką, i co?! Widzę jak wszystkie dziewczyny męczą się w siodłach ujeżdżeniowych, na których widok aż mnie zatkało! Jednak myślę sobie -może tylko oni mają ujeżdżenie? Może dlatego, że jest ich za dużo na skoki? Podeszłam więc do naszej Trenerki, która nieustannie wykrzykiwała polecenia dla całkowicie zburczałych ( całych czerwonych) jeźdźców i pytam co się dzieje, bo przecież miały być skoki, a ona odpowiedziała, że jednak zmieniła zdanie i że “jutro” będą. Wróciłam załamana do stajni. Nie śpieszyło mi się na jazdę, więc spóźniłam się jakieś 10 min. Gdy wyszłam razem z dziewczynami zobaczyłam, że wszystkie są osiodłane na skoki. Wyszło na to, że byłam pierwsza na jeździe bo wszystkie musiały iść się przesiodłać :)

Co do jazdy zauważyłam, że Rysio na początku jazdy jest sztywny i zawiesza się na pysku (co mnie strasznie irytuje!) a z czasem się rozluźnia i wtedy chodzi prawie jak złoto. Robiliśmy prawie to samo co poprzednia grupa, tylko że na czworoboku. Głównie zajmowałyśmy się wyginaniem i rozluźnianiem koni, czyli robiłyśmy kółeczka, kółeczka i więcej kółeczek… Czasem większe, czasem mniejsze, z różnego rodzaju przejściami… W każdym razie figura “koło” znudziła mi się dogłębnie.

Już nie skakałam po Rysiu, ale za to podobno strasznie go kopałam. Zawsze coś jest niehalo!!!

Proszę, dajcie mi SKOKI!!! BŁAGAM!!!

Komentarze

4

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.