Z kopyta Sojuzek mknie… :P

Ten inteligentny tytuł wymyśliły moje siostry cioteczne…

Z tych zawodów jestem bardzo zadowolona. W klasie L wskoczyłam z 10 miejsca na 2! A w Mistrzostwach Warszawy i Mazowsza Juniorów młodszych z czwartego na pierwsze czyli zdobyliśmy Mistrzostwo Warszawy i Mazowsza w wkkw juniorów młodszych w dużych koniach!!!

Mój start był dziś wyznaczony na 12.30. Obawiałam się, że będzie wtedy strasznie gorąco, ale się myliłam. Gdy wyjechałam na rozprężalnię świeciło piękne słoneczko. Moja trenerka siedziała na rozkładanym krześle i się opalała, a wszyscy inni siedzieli wokół niej i aż mdleli z gorąca. Jednak gdy tylko zaczęłam galopy momentalnie zrobiło się chłodno, pojawiły się chmury z których zaczął padać mocny deszcz. Do tego doszły jeszcze pioruny i grzmoty. Przez pogodę sędziowie przerwali konkurs dla bezpieczeństwa. Niestety dla mnie nie oznaczało to niczego dobrego ponieważ nienawidzę tak długo czekać na swój start. Na szczęście już po jakichś 5 min. Znowu pojawiło się słoneczko i konkurs ruszył.

Przede mną jechała Julka na Drumli (która była wtedy druga) i niestety nieświadomie zrezygnowała. Tak jak w skokach są 3 wyłamania i koniec to w wkkw można mieć 4. Ona o tym nie wiedziała więc gdy miała trzecie po prostu poszła sobie, co oznaczało rezygnację. Szkoda, no ale cóż.

Dwa konie po niej byłam ja. Jechało mi się bardzo dobrze. Smok skakał pewnie i miał wszystko w nosie. Tak rwał się do przodu że w większości linii zrobiłam o jedną fulę mniej. Jedyne co mnie zdenerwowało to to, że często wydawało mi się że jest daleko do przeszkody dlatego rozciągałam Sojuza, i w końcu wychodziło na to że mi przytuptywał. Przejechałam kros na czysto w normie czasu (było ciężko).

Kilka koni po mnie jechała Ania na Simbie, która z kolei była pierwsza po ujeżdżeniu i skokach. Nie widziałam jej przejazdu ale był bardzo nieudany. Miała 3 wyłamania plus punkty za czas. To się jej nie zdarza często i nie jest tak że nie przypilnowała i koń jej spłynął. Szczególnie nie 3 razu! Tak więc myślę że to koń musiał być w jakimś złym humorze albo był już zbyt zmęczony…

W każdym razie wyszło na to że dwie dziewczyny przede mną spadły, więc wylądowałam na pierwszym. Z L było tak, że w sumie to miałam tyle samo punktów co Trener, bo on się spóźnił. W takich przypadkach rozstrzygający jest czas na krosie. Kto jest bliżej normy wygrywa. A że ja byłam 2 sekundy przed normą, a on 12, to z nim wygrałam i zajęłam 2 miejsce.

Jutro umieszczę mnóstwo zdjęć z krosu J Do zobaczenia…

Komentarze

14

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.