Z sanatoryjnych korytarzy…

No więc dojechałam. Dojechałam i się trochę załamałam, bo w sanatorium najpierw poczułam się trochę jak w szpitalu połączonym z wojskiem. Ale najpierw popatrzcie. To sanatorium nazywa się tak naprawdę szpitalem dla dzieci i młodzieży, dlatego elementy dziecięce widać na każdym kroku. Sanatorium znajduje się w Ciechocinku.

IMG_1042

Wszędzie jest dużo wystawek z różnymi pracami i konkursami.

IMG_1052 IMG_1045 IMG_1044Warunki mieszkaniowe są dość skromne. Tapczany w pokoju trochę na mnie za krótkie, na szafie widać, że nocowało tam już wiele osób…IMG_1047 IMG_1049

To co jest moją nadzieją na przyszłość to to:

IMG_1050

 

Od jakiegoś czasu chodzi za mną pingpong  ale nie miałam gdzie trenować. Mam nadzieję, że przez najbliższe tygodnie wejdę co najmniej o dwa poziomy w górę w tej grze i potem pokażę chłopakom w naszej szkole jak się gra!

Codziennie wstaje się o 7.30 i dalej ma się ściśle ustalony rozkład dnia. Jest wychowawca, opiekun, pielęgniarki, lekarz dyżurny, którzy pilnują żeby chodzić na zabiegi i… do szkoły. Albowiem tam gdzie teraz jestem są ferie zimowe. Ja opuszczam swoją szkołę, ale w przyszłym tygodniu (gdy ja powinnam mieć ferie), będę tam do szkoły chodzić.

To co jest dobrego w tym sanatorium to obecność wszystkich zabiegów pod jednym dachem. Mam przepisany basen solankowy z ćwiczeniami, masaże kręgosłupa, borowiny, laser, prądy i ćwiczenia gimnastyczne. Codziennie po 4-5 zabiegów! Tak więc po feriach zabieram się za kucyka i trenowanie!!! Obiecuję!

 

Komentarze

14

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.