Znowu w hali :(

Dzisiaj miałam kolejny trening z panią Ewą. Trzeba przyznać, że był on dość męczący, nie tylko z powodu samych ćwiczeń, lecz również dlatego, że byłam zmuszona jeździć w hali. Przez ostatnie dni napadało tyle deszczu, że z ujeżdżalni na dworze zrobiło się jezioro i niestety słyszałam prognozy, że ma jeszcze padać. Gdy weszłam do hali okazało się, że nawet w niej jest mokro. Na środku hali zrobiła się duża kałuża przecinająca dokładnie linię środkową, jak się później okazało sprawiła mi troszkę kłopotów.

Ogólnie trening nie był najgorszy. Można nawet powiedzieć, że był całkiem fajny, biorąc pod uwagę to, że pracujemy z przerwami. Na początku jak się rozprężałam Sojuz był miękki i żwawy. Zauważyłam jednak, że jak tylko zaczynam jeździć wokół pani Ewy, jakoś się spina. Nie wiem czy się jej boi, czy może to dlatego że ja się denerwuję ale w każdym razie się spina.

Po pewnym czasie gdy Smok się troszkę rozluźnił nawet pani Ewa powiedziała, że jest dobry. Mi również dobrze się jechało. Skończyło się to jednak gdy trenerka powiedziała mi, że mam jechać program. Na dobrą sprawę to był on zupełnie prosty (P1- będzie na eliminacjach do oom), ale i tak się jakoś spięłam. Nie wiem dlaczego, ale nie lubię jeździć programów. Strasznie mnie krępują, jak wjeżdżam na czworobok od razu się spinam, przez co Sojuz również robi się sztywny i wychodzą złe oceny- to się nazywa błędne koło.

W każdym razie jak mus to mus. Pani Ewa każe, to trzeba zrobić. Oczywiście już na lini środkowej wystąpiły pierwsze kłopoty, bo była tam kałuża. Smok nie chciał przez nią przejechać, więc powtarzałam ją chyba ze trzy razy zanim jakoś wyszło. Program P1 nie był zbyt wymagający gdyż są w nim jedynie koła i przejścia. Wyglądał on znacznie lepiej niż rzeczywiście mi się jechało, ponieważ mama mi po treningu powiedziała, że nie było źle. Gdy jechałam na Smoku, wydawał mi się jakiś wyryjony, a na filmie wygląda całkiem przyzwoicie. Najlepsze jest to, że pani Ewa upewniła mnie ze było dobrze, a potem zaczęła wymieniać wszystkie uwagi : za duże koła, koń musi bardziej przejść przez wędzidło, niektóre przejścia takie średnie itp. Uwielbiam to :)

Tak na koniec treningu, żeby mnie pocieszyć trenerka dodała żebym się na jutro przygotowała z programu P4, który już jest trudniejszy. Jak tak można, męczyć dzieci w niedzielę :P

Komentarze

6

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.