Zwariowany dzień!

Tego dnia na pewno nie zapomnę przez długi czas :)

Rano obudziłam się jak zwykle o 6.30, i również jak zwykle byłam zaspana. Prawdopodobnie tak jak większość z nas powiedziałam wtedy “jeszcze chwile mamo” i położyłam się na jeszcze “5 minut”. Skończyło się to tym, że obudziłam się 7 min przed wyjściem na kolejkę! Nienawidzę tego jak zamykam oczy na wydawałoby się sekundę, a budzę się prawie godzinę później!

Do szkoły poszłam na drugą lekcję, gdyż oczywiście spóźniłam się na tą pierwszą kolejkę. Później od dziewczyn dowiedziałam się, że jest klasówka z historii jeszcze dzisiaj. Miałam dwie możliwości:

  1. uczyć się przez wszystkie lekcje i przerwy
  2. zrobić ściągę ze wszystkich tematów

Co wy byście wybrali?

Ja wybrałam opcję numer 2. Znając siebie i tak bym niczego się nie nauczyła w takim pośpiechu, a poza tym tak by mi się nie chciało, że bym robiła wszystko byle żeby się nie uczyć.

Zrobiłam więc tą ściągę i włożyłam ją pod klasówkę. Pan jak zwykle przechadzał się po sali i zagadywał co po niektórych. Cały czas ktoś gadał, więc z moją przyjaciółką swobodnie sobie podpowiadałyśmy. Gdy przechodził koło mnie zapytałam się go o coś z nadzieją podpowiedzi. On spojrzał na moją pracę i przechylił ją do siebie. Z pod sodu wystawała moja ściąga! Ja błagając by tego nie zobaczył, pokazywałam palcem na to zadanie i go pośpieszałam, żeby sobie poszedł. A on zupełnie nie rozumiejąc o co mi chodzi, odszedł ze zdziwioną miną. Odetchnęłam z ulgą! Po dziesięciu minutach wyrwał mnie z zamyślenia wielki huk! Okazało się, że to pan położył się na podłodze i z pod stołu próbował wyciągnąć ściągę mojej koleżanki.

Po szkole umówiłam się z moim tatą na stacji WKD, żeby mnie odebrał i zawiózł na konie. Idąc tam rozmawiałam z nauczycielem WF, który opowiadał o swoim zwariowanym pomyśle wjechania na rowerze pod samochód, by ten kierowca zapłacił mu odszkodowanie. Na szczęście się powstrzymał i nadal żyje :)

Co do treningu jeździłam na gąbce (płaska gąbka, na którą nakłada się czaprak i przypina pasem). Robiłyśmy to co zwykle, tylko że było więcej kłusa. Całkiem fajnie się jeździło, oprócz tego, że strasznie wiał wiatr i co chwile padał deszcz albo grad.

Usłyszałam, że w sobotę będziemy jechać na trening krosowy do Starej MIłosnej (były tam Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza). Super, co nie :) Już nie mogę się doczekać!

Komentarze

7

DODAJ KOMENTARZ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.